Wieczór, godzina czwarta dwadzieścia dziewięć, w domu Emmy.
Emma przeraziła się na widok jaki zobaczyła, gdy tylko weszła do domu i zapaliła światło. Jej ciocia, Bridget klęczała nad nieznajomym mężczyzną, piła jego krew i nie tylko... Gdy tylko zaświeciło się światło, Bridget szybko spojrzała wampirzym wzrokiem na Emmę.
- Co ty z nim robisz? - spytała z niedowierzaniem.
Nic nie odpowiedziała tylko patrzała na nią.
- Pytałam się coś ciebie.
Wciąż nic nie odpowiedziała. Jej oczy miały mocny kolor czerwieni, kły wyraźnie było widać i ten jej wzrok.. Był nie do wytrzymania. Wstała i po chwili, powoli zaczęła do Emmy podchodzić wycierając usta od krwi.
- Co ty robisz?!
Emma nie wiedząc co może zrobić w tym stanie szybko wyszła z domu zamykając drzwi i uciekając. Biegła tak szybko jak tylko mogła. Bridget tylko zaśmiała się pod nosem i po chwili znalazła się tuż przed nią. Emma odruchowo zatrzymała się i pobiegła w drugą stronę nie wiedząc gdzie biegnie. Dla niej teraz ważne było, żeby uciec jak najdalej od niej. Dla wampira to żaden problem, by kogoś dogonić.. schwytać.. a potem rozkoszując się czyjąś krwią.. To jest tak, jak gdyby miała wyłączone uczucia i tylko liczyła się wygrana.. zdobycz.. Emma mogła biec nie wiadomo jak długo czy szybko, ale jej ciocia i tak ją szybko dopadnie. Po chwili znów stanęła przed nią, ale Emma już zdała sobie sprawę, że i tak ją dogoni. Nieważne jak daleko.
- Czego ode mnie chcesz - powiedziała stanowczo.
- Chcę twojej krwi..
- Tamten mężczyzna już ci nie wystarcza?
- Już z nim skończyłam. Szukam kolejnej ofiary, ale na szczęście szukać już nie muszę. Mam ciebie..
- Nie zrobisz mi tego! - mówiła mając oczy we łzach.
- Niby czemu? - mówiąc to obeszła ją zatrzymując się znów przed nią odgarniając jej kosmyk włosów.
- Co w ciebie wstąpiło?!
- Jestem teraz lepszym czło.. - nie dokończyła, bo przerwała jej Emma.
- Nie jesteś!
- Ja wiem swoje, ty wiesz swoje i wszystko jest ok. Szczerze mówiąc to powinnam podziękować twojemu przyjacielowi za danie mi nowego, lepszego życia.
Nic nie odpowiedziała. Zapadła cisza. Po chwili opiekunka rozejrzała się dokładnie czy nie ma kogoś w pobliżu. Było pusto. W sekundzie schwyciła ją i zabrała ją w miejsce gdzie nikt jej nie znajdzie i będzie mogła spokojnie rozkoszować się jej ciałem. Porwała ją do lasu gdzie znajdował się stary, opuszczony budynek. Nie było okien, ani drzwi. Było to małe pomieszczenie. Bridget położyła ją tam po czym przywiązała ją sznurami, aby nie uciekła po czym uklękła obok niej. Emma cały czas krzyczała oczekując czyjeś pomocy. Szanse były marne, ale wolała spróbować niż potem żałować, że została zabita, a mogła być szczęśliwie uratowana przez kogoś. Niestety nikogo w pobliżu nie było, ale nie traciła nadziei. Jej ciocia miała dość jej wrzasku i zakryła jej usta swoją ręką po czym powoli zaczęła przybliżać swoje kły do jej szyi. Jeszcze chwilę i by się w nią wgryzła, ale przeszkodził jej tajemniczy mężczyzna.
- Zostaw ją! - krzyknął
Bridget odwróciła wzrok na niego.
- No proszę.. Kogo my tu mamy.. - spojrzała na niego po czym wstała i powoli podchodziła do niego. Widać, że bardzo troszczysz się o Emmę.
- Czego od niej chcesz? - spytał zdenerwowany.
- Tego, czego chce każdy wampir.. Krwi - uśmiechnęła się złowieszczo.
- Nie możesz pić ze zwierząt tylko zabijać ludzi?! - powiedział.
- U ludzi jest taka świeża.. soczysta - rozmarzyła się - a u zwierząt.. nie jest taka dobra jak u ludzi..
- Zostaw ją w spokoju.
- Czemu mam to zrobić? - mówiąc to, dotykała ręką jego szyi.
- Mogę cię w każdej chwili pokonać. Jestem od ciebie o wiele starszy i silniejszy - mówiąc to gwałtownie odepchnął jej rękę.
- To uderz mnie - sprowokowała go.
- Puścisz ją wolno czy nie?
- Nie. Nie puszczę.
Zdenerwowany zaatakował ją popychając ją z wampirzą szybkością o ścianę zostawiając ślad wgniecenia. W tym momencie Emma mogła zauważyć kto to jest. To był Will. Od razu jej twarz promieniała, że ktoś przyszedł jej na ratunek, a szczególnie, że to był on. Jednak bała się o niego. Nie wiadomo co może mu zrobić. W momencie gdy walczyli ze sobą próbowała wydostać się z tych sznurów, ale miała problem z ruszeniem się, gdyż związała jej mocno ręce i nogi. Will zdziwił się, że dostała nagle aż tyle siły i to tak w młodym wieku. Przecież niedawno została przemieniona... W sekundzie został rzucony aż do drzewa znajdujący się 10 metrów od budynku.
- Skąd masz tyle siły? - powiedział głośno.
- Dostałam - odpowiedziała krótko i podeszła w mgnieniu oka do niego.
- Od kogo?
- Nie słyszałeś o takim powiedzeniu? "Im mniej wiesz tym dłużej żyjesz" - mówiąc to złapała go za gardło i uniosła w górę. Masz coś jeszcze do powiedzenia?
- Tak. Idź do diabła! - mówiąc to, odepchnął ją z całej swojej siły.
Wyjął z kieszeni sztylet i podszedł do niej. Bridget nie mogła się podnieść jakby.. została przykuta.. Zauważyła, że Will trzyma w prawej ręce sztylet.
- Nie rób tego - powiedziała próbując uwolnić się z tego "czegoś".
- Bo co?
- Bo ja ci się przydam.
- Ciekawe do czego.. - mruknął.
- Tak naprawdę to Lucas dał mi więcej siły - powiedziała zrezygnowana.
- On?! Po co?
- Żebym mogła szybciej uczyć się zabijać, wypijać więcej krwi, żeby stać się bardziej silniejsza..
- I posunęłaś się do tego, że chciałaś zabić Emmę.. Najbliższą ci osobę.. Jak mogłaś? - mówiąc to podniósł rękę, w której trzymał sztylet. Jego ręka była blisko jej klatki piersiowej, gdy nagle zaczęła coś mówić.
- Chciałam ją uratować!
- Zabijając ją?! - krzyknął na nią.
Trochę cofnął sztylet od niej.
- Tak, bo wtedy nie skrzywdziłby on jej w gorszy sposób.. Gdybym to zrobiła nie cierpiałaby tak bardzo..
- O czym ty mówisz? - dopytywał.
- Lucas przyszedł do mnie, gdy skończyłam rozmawiać z Emmą przez telefon. Powiedział mi, że jeśli tego nie zrobię to skrzywdzi moich wszystkich najbliższych..
- Nie zrobisz czego?
- Nie zrobię tego czego on chce. Mówił też, że wyjawi mój sekret tym ludziom, którzy tępią takie osoby jak ja. Nie mogłam na to pozwolić.. To wszystko działo się tak.. jakby.. hipnotyzował mnie.. Kazał mi zabijać ludzi, nie rozczulać się nad nimi i iść na całość.. Zaraz pewnie tu przyjdzie sprawdzić jak sobie poradziłam, więc idź, zabierz Emmę i uciekajcie.
- A co będzie z tobą?
- Nie wiem.. - odwróciła wzrok w inną stronę.
- Mogę cię uratować - powiedział.
- Nie rób tego. On i tak mnie znajdzie. Sam wiesz.. dostaje zawsze to czego chce. Nie chcę, by odnalazł Emmę, więc szybko zabierz ją z stąd. Teraz!
Will zerwał się na równe nogi. Pobiegł do Emmy i rozwiązywał ją.
- Co się stało? Czemu on... - nie dokończyła, bo Will od razu jej przerwał.
- Nie mamy czasu teraz na rozmawianie - powiedział.
Emma nic nie odpowiedziała. Po chwili rozwiązał ją i szybko zabrał ją do domu. Miała ślady po sznurach. Jej nogi odmówiły chodzenia, więc Will wziął ją na ręce. Gdy przechodzili obok jej cioci łzy jedna po drugiej zaczęły jej spływać. Bridget spojrzała się na nią, ale wzięła się w garść i nie rozczulała się nad nią. Nad nikim.. Will ją po prostu uratował, by Emma nie cierpiała, a Lucas tylko wykorzystuje ją, by ją potem zniszczyć. Teraz zaczyna się robić gorzej niż było.. Po pewnym czasie byli już przed domem. Otworzył drzwi i położył ją na łóżku u siebie w pokoju. Jak na tak ogromny dom pokoje wyjątkowo nie były zbyt duże. Wchodząc do pokoju przy ścianie po prawej stronie leży duże dwuosobowe łóżko. Po obu stronach łóżka stoją etażerki. Na jednej z nich stoi mała lampa. Na przeciwko drzwi znajduje się okno średniego rozmiaru. Obok tego okna po lewej stronie jest ciemno brązowa szafa, a obok tego znajdują się drzwi do łazienki. Po środku pokoju wisi żyrandol wykonany z diamentów, który rozświetlał cały pokój. Zapadła cisza.. Po jakimś czasie jedno z nich zdecydowało się coś powiedzieć.
- Dzięki za uratowanie mnie..
- Nie ma sprawy.
Emma lekko kiwnęła głową.
- Jak.. - nie dokończyła. Skąd wiedziałeś, że ja tam jestem? - spojrzała na niego.
- Szczerze?
- Tak.
- Śledziłem cię odkąd wyszłaś ode mnie z domu.
- Co? Ale.. po co?
- Przeczuwałem, że coś się niedługo może zdarzyć i nie myliłem się.
- To czemu od razu nie pomogłeś mi? - spytała zdenerwowana.
- Chciałem zobaczyć co postąpi wobec ciebie.
- Przecież wiesz, że to wampir! Co innego mogła zrobić?
- Wiem, że dla ciebie to nie jest normalne, ale nie mogłem tego zrobić, bo wyczułem kogoś kto też tam był. Ukrywał się.. Pewnie czekał na kogoś takiego jak ja, który przeszkodzi, a potem schwyci mnie i zabije mniej. Gdybym tylko mógł to od razu bym ci pomógł..
Nic nie odpowiedziała. Zapadła cisza. Emma zrozumiała już to wszystko, choć trudno jej było w to uwierzyć. Wampiry? Nikt w nie, nie wierzy. To jakieś stare historie, które nie istnieją. Jednak tu, w tym miasteczku żyją , ale od kiedy? Tego nie wiadomo. Po pewnej chwili Emma stanęła na nogi. Czuła się dobrze.
- No dobrze, to ja już pójdę - mówiąc to zmierzała w kierunku wyjścia.
- Nie wrócisz do domu. Tam może po ciebie przyjść ciotka.
- To pójdę do Jasmin - oznajmiła.
- Wolałbym, żebyś została tutaj.
- Czemu? - spytała.
- Bo nie chcę żebyś mieszała w to jeszcze kogoś innego, a poza tym jej też może się coś stać..
- Ale Jasmin i tak będziesz musiał to powiedzieć.
- Dobrze, ale nie teraz.
- A kiedy?! Ciągle tylko mówisz "Dobrze, ale nie teraz." Nie wiem jak możesz mieć tajemnice przed swoją dziewczyną. Nie wyobrażam sobie tego..
Podszedł do niej.
- Słuchaj. To nie jest takie proste jak ci się wydaje. Trudno jest powiedzieć jakiejś osobie, która tak naprawdę nie zna twojego oblicza, ale ty wiesz kim jesteś. Nie masz pojęcia jak zareaguje. Może ty przyjęłaś to w sposób w jaki się nie spodziewałem, choć wyczułem, że trochę się bałaś, ale to ty. Nie każdy człowiek jest taki sam. W tym świecie trudno jest komuś zaufać.. Ciągle ktoś kłamie.. ciągle ktoś mówi co jest złe, a co dobre, a tak naprawdę nie wie jaka jest prawdziwa rzeczywistość. Ja sam nie chcę tak żyć, ale nie mogę już tego cofnąć co się wydarzyło..
Emma nic nie odpowiedziała. Przemyślała to wszystko i zrozumiała, że nie powinna tak naprawdę się wtrącać w ich prywatne sprawy.
- Przepraszam.. - spuściła lekko głowę na dół.
- Już dobrze - przytulił ją.
Emma nie odsunęła się od niego. Wiele przechodzi od paru dni.. tygodni.. Potrzebowała czasami tego wsparcia.. bliskości..
- Co będzie z moją ciocią? - mówiąc to odsunęła się od niego.
- Nie wiem.
- A da się jakoś ją uratować?
- Tego też nie wiem, choć pewnie coś jeszcze zostało z tej dobrej jej części po zostaniu wampirem. Lucas trzyma ją teraz w garści i nie wiem jak to się potoczy.
- Kto to jest ten Lucas? - spytała.
- On jest najstarszym wampirem. Został przemieniony przez swojego ojca, John'a w 1456 roku.
- Czemu to zrobił?
- Lucas od małego nie był zwykłym dzieckiem. Jego rodzice mieli 2 synów, ale zmarli. Zaś jego żona, Neriel zmarła gdy urodziła ich syna. Gdy Lucas miał 2 lata poważnie zachorował. Jego ojciec miał dość tego, że kolejnemu synowi grozi śmierć, więc postanowił, że uratuje mu życie poprzez przemianę w wampira. Nie chciał tego robić, bo sam wiedział, że to nie jest zbyt dobre, ale chciał mieć chociaż tego jedynego syna przy sobie. Przemiana udała się bez żadnych komplikacji. Potem zaczął go uczył jak zabija się zwierzęta, czy ludzi. Zawsze mu mówił "Idź na całość i wyłącz uczucia, bo one nie są ci potrzebne. Zawsze walcz do końca o to co chcesz, a zdobędziesz to.". Po roku jego ojciec został zabity. Próbował pomóc mu, ale nie był w stanie. To co zawsze mu mówił, wziął sobie to do serca i od teraz jest to jego motto życiowe. Od tamtej pory zdany jest tylko na siebie.
- Czyli moja ciocia przepadła na zawsze? - w jej oczach pojawiły się łzy.
- Czy na zawsze? Dobre pytanie. Może ją wziąć, odwali za niego robotę, a potem zabije ją lub zrobi coś innego.
- Dobrze, że mój brat nie musi tego wszystkiego widzieć..
- Masz brata? Nie wiedziałem.
- Tak. ma na imię Alex.
- Mieszka tu?
- Nie. Mieszka w City Sheer z dziadkiem i babcią.
- Rozumiem. Więc zostaniesz u mnie, tak?
- Tak. Zostanę.
- Ok - odparł.
Emma wyszła z pokoju i poszła sprawdzić czy Darren już się wybudził. Schodziła po drewnianych schodach. W tym domu wszystko miało ciemne kolory. Meble, podłoga.. itp. Ale dla Emmy to nie było dziwne. Najwyraźniej wampiry takie jak Will, lubiły tak żyć. Po chwili znalazła się przy Darren'ie. Usiadła obok niego i czekała aż się wybudzi. Will został w pokoju rozmyślając nad różnymi sprawami. Po pewnym czasie zszedł na dół, podszedł do barku i nalał do szklanki whisky.
- Chcesz? - spytał się nalewając sobie.
- Nie, dzięki. Jeśli masz coś innego niż alkohol to chętnie wypiję.
- Ok - mówiąc to odstawił swoją szklankę na stoliku po czym poszedł do kuchni i nalał jej do szklanki sok. Po chwili wrócił.
- Proszę - podał jej picie.
- Dzięki.
Kominek powoli przygasał, więc na nowo rozpalił. Następnie wziął swoje picie i usiadł na fotelu.
- A jeśli on nie żyje? - spytała spoglądając na niego.
- To nie możliwe - spojrzał na nią. My już jesteśmy martwi, więc to nawet nie ma sensu. Nie martw się. Wybudzi się.
- Yhm.
Emma trzymała go za rękę mając nadzieję, że naprawdę się wybudzi. Nagle Darren powoli zaczął otwierać oczy.
- Darren, słyszysz mnie? - spytała.
Nic nie mówił.
- Darren!
- Gdzie ja jestem..? - mówiąc to w pełni otworzył oczy i rozglądał się.
- Jesteś u mnie - powiedział Will.
Darren powoli wstawał. Chciał wstać na nogi, ale jeszcze nie mógł. Nie był na to gotowy, więc usiadł.
- W końcu się przebudziłeś. Wiesz jak się o ciebie martwiłam?
Nic nie odpowiedział. Spojrzeli sobie w oczy.
- No dobrze, to wy sobie porozmawiajcie, a ja pójdę na górę - mówiąc to wstał z fotela, odstawił pustą szklankę po czym wziął całą butelkę whisky i poszedł do swojego pokoju.
- Emmo..
- Tak?
- Kocham Cię - wyznał.
Nic nie odpowiedziała. Miała łzy w oczach. Emma jest odważną dziewczyną, ale jest też bardzo troskliwą osobą. Łatwo się wzrusza i rozczula się nad kimś. Ma miękkie serce i chętnie pomaga innym. Sprawuje się świetnie jako przyjaciółka czy córka.
- Też Cię kocham - wyznała po chwili.
- Czemu płaczesz? - spytał ocierając jej łzy.
- To ze szczęścia. Ciesze się, że nic ci się nie stało.
Uśmiechnął się po czym przytulił ją.W tym czasie Will położył się na łóżku trzymając butelkę w ręku i rozmyślał.
- Przepraszam cię, że to zrobiłem, ale to czekanie.. już powoli mnie dobijało..
- Rozumiem. Przepraszam.
- Nie.. Ty nie powinnaś przepraszać tylko ja.
- Bynajmniej wybaczam ci.
- Dzięki - lekko się uśmiechnął. A skąd to przebaczenie? Przecież wiesz, że bardzo przegiąłem..
- Tak.. ale pewna osoba uświadomiła mi, że ludzie często popełniają błędy i się na nich uczą. I, że każdy zasługuje na drugą szansę - mówiąc to spojrzała na Will'a, który wyszedł z pokoju i oparł się o barierkę po czym odwróciła wzrok na Darren'a.
- Rozumiem. Jak się czujesz? - spytał.
- Nie narzekam, choć zdarzyło się wiele odkąd skoczyłeś..
- Coś się stało?
- Will uratował moją ciocię zamieniając ją w wampira i.. - przerwał jej.
- Że co?! - spytał z niedowierzaniem.
- Daj mi dokończyć.. Zrobił to, bo wiedział jak bardzo cierpię i nie chciał na to więcej patrzeć. Wszystko już zaczynało się prostować, ale potem ty skończyłeś i myślałam, że cały świat mi się zawalił.. Jesteś moim przyjacielem i martwię się o ciebie.. I gdy byliśmy w szpitalu, Will postanowił zabrać cię do siebie, bo podobno nie potrafisz się jeszcze kontrolować gdy widzisz krew i baliśmy się jak zareagujesz. Udało nam się - jak widzisz zresztą - niezauważalnie z stamtąd cię zabrać i czekaliśmy aż się wybudzisz.
- A skąd wiesz, że nie potrafię się kontrolować?
- Ja jej to powiedziałem - mówiąc to schodził powoli ze schodów trzymając wciąż w ręku butelkę.
- Czemu jej to powiedziałeś? - spytał spoglądając na niego.
Will wziął łyk whisky i kontynuował.
- Bo wiem jak jesteś w niej zakochany. Poza tym i tak by się dowiedziała o tym. Chyba miałeś zamiar jej powiedzieć, prawda?
- Tak, ale w odpowiednim czasie.
- No właśnie. Tak myślałem - zaśmiał się.
- O co ci chodzi?
- W odpowiednim czasie.. dobre - uśmiechnął się.
- Coś ci nie pasuje?
- Nie.. A wiesz co? - powiedział po chwili namysłu. Tak, nie pasuje mi to, że tu jesteś. Czemu zawsze chodzisz ze mną i nie pójdziesz wreszcie w swoją stronę, hm? Czemu.. robisz prawie wszystko tak jak ja?
- Chciałem, żebyśmy się znów jakoś dogadali i zostali przyjaciółmi tak jak dawniej. Jeśli tego nie chcesz to czemu mi nie powiesz tego prosto w twarz tylko to ukrywasz? - powiedział z podniesionym głosem.
Podszedł do niego.
- Bo nie potrafię! Kumplowaliśmy się wiele lat. Ty byłeś dla mnie jak brat, ale zrobiłeś ze mnie to "coś", a tego nie chciałem. Nawet nie wiesz jak bardzo. Teraz nie mam wyjścia. Mogę umrzeć lub dalej próbować żyć jak wcześniej, choć tak naprawdę nic już nie będzie takie same jak wcześniej.. Zrozum to w końcu.
- Wiem. Przegiąłem, ale mi dalej zależy na naszej przyjaźni.
- Mi też, zależało..
Emma tylko słuchała i obserwowała co się dzieje. Nie mogła więcej słuchać tych kłótni i po chwili zabrała głos.
- Słuchajcie. Tak więcej być nie może. Pogódźcie się.
- Emmo - zaczął Will. To nie jest takie proste jak ci się wydaje. To nie ty przez to wszystko przechodzisz.
- Tak, nie przechodzę tego. To prawda, ale wiem jak się czujesz w takiej sytuacji. Też przez to przechodziłam. Poza tym pewna osoba mówiła mi, że każda osoba zasługuje na drugą szansę - spojrzała na niego znacząco.
Uśmiechnął się.
- Tak, ale w tej sytuacji.. już sam nie wiem.
- To może tak. Przemyśl to i daj znać mu do jutra co o tym wszystkim sądzisz, ok?
Po chwili namysłu zgodził się na taką decyzję. Darren pokiwał głową jakby chciał powiedzieć "To nie taki zły pomysł". Emma może naprawdę ma racje? Musi to wszystko od nowa przeanalizować i wtedy zdecyduje co będzie z jego przyjaźnią do Darren'a.
Świetny rozdział, naprawdę. mam nadzieję, że będzie więcej takich ;D Czekam ♥
OdpowiedzUsuńpisz dalej szybciej więcej, bo Twoje opowiadania są boskie:D
Usuńpisz dalej twoje opowiadania są boskie < 33
OdpowiedzUsuńpisz dalej nie mogę się doczekać kiedy będzie ciąg dalszy! tak wciąga że wczoraj do 23:30 siedziałam u czytałam ;))opowiadania są boskie!!
OdpowiedzUsuńSuper nareście wątek fanastyczny rozwinięty tylko przegełaś z opisem jest cały czas obok obok zmień wierze w ciebie
OdpowiedzUsuń