wtorek, 17 stycznia 2012

Ciąg dalszy 6 rozdziału...

Wieczór, około godziny siedemnastej. Dom Emmy.
- Wiesz gdzie on może teraz być?
- Nie wiem, ale domyślam się, że może być na moście. Jest zaraz za miastem jakieś 5km z stąd.
- Ok, najpierw spróbuję zadzwonić do niego.
- Dobrze.
Emma szybko wzięła telefon do ręki i wybrała jego numer. Odebrał.
- Tak? - spytał.
- Gdzie ty jesteś?
- Will nie przekazał ci wiadomości?
- Przekazał i proszę cię nie rób nic głupiego.
- Niby czemu. Moje życie nie ma już sensu i mam zamiar skończyć to wszystko na moście. 
- Nie mów tak, zaraz będę u ciebie. Nie zrób nic głupiego. Proszę.. 
- Wiem, że zrobiłem źle, ale ty i tak mi tego nie wybaczysz.. - mówiąc to rozłączył się.
- Zawieziesz mnie na ten most? - poprosiła Emma. Miała już łzy w oczach.
- Pewnie.
Jass! - krzyknęła.
Od razu wyszła zza drzwi.
- Tak?
- Zostaniesz sama przez jakiś czas, ok?
- Coś się stało?
- Tak. Darren chce skoczyć z mostu i Will mnie podwozi.
- Dobrze. To idźcie. Nie zatrzymuję was.
Nie odpowiedzieli i wyszli szybko z domu. Wsiedli do samochodu i odjechali. 
- Czemu nic mi nie powiedziałeś wcześniej?
- Przepraszam, ale.. - zastanowił się co powiedzieć - Tak naprawdę to nie wiem - powiedział.
- Jak możesz nie wiedzieć? Dobra, już nieważne.. - westchnęła. Nie cofniemy czasu.
Will tylko spojrzał na nią i zaczął jechać 120km/h. Po paru minutach byli na miejscu. Zatrzymał się przed mostem.
- To na pewno tu? - spytała.
- Tak. To jest jedyny most jaki jest tutaj, w pobliżu miasteczka.
Emma szybko wyszła z samochodu i pobiegła na most. Nie widziała go. Spojrzała przez barierkę i znalazła go. Jego ciało płynęło wzdłuż rzeki. Will znalazł się tuż obok niej. 
- Will.. On.. jego ciało tam płynie - powiedziała roztrzęsiona.
- Dobrze, poczekaj tu.
Will szybko znalazł się pod mostem i wskoczył do wody. Złapał Darren'a za rękę i podpłynął z nim do brzegu. W tym czasie Emma zadzwoniła po pogotowie. Potem zeszła na dół sprawdzić czy żyje. Był nieprzytomny, ale oddychał. Po dziesięciu minutach przyjechało pogotowie i w noszach wnieśli go do karetki. Will i Emma weszli na most. 
- Mogę jechać z wami? - spytała.
- Ja cię zawiozę - powiedział zanim lekarze coś mogli powiedzieć.
- Nie będzie lepiej żebyś wrócił do domu? Czeka tam na ciebie Jasmin.
- Wiem, ale to jest ważniejsze - spojrzał jej w oczy. Więc zawiozę cię tak czy inaczej.
- Dzięki.
- Dobrze, to ja jednak pojadę z nim.
Lekarze nic nie odpowiedzieli tylko wsiedli szybko do karetki i zawieźli go szybko do szpitala ratować mu życie. Emma i Will wsiedli do auta po czym pojechali do szpitala. Dojechali na miejsce, gdy wynosili Darren'a w noszach. 
- Gdzie go zabieracie? - spytała lekarzy.
- Na badania. 
- A kiedy będę mogła go zobaczyć?
- Jak zrobimy wszystkie badania. Jeśli pani będzie tu czekać to jeden z naszych lekarzy zawiadomi o stanie pacjenta.
- Dobrze.
- Będziesz tu czekać?
- Tak. Chce być przy nim, gdy się obudzi.
- Dobrze, to poczekam z tobą - spojrzał na nią.
- Nie musisz. Pojedź do Jasmin. I tak już długo siedzi w moim domu.
- Na pewno?
- Tak. Idź śmiało.
- No dobrze. Jeśli potrzebujesz pomocy, wsparcia czy coś to po prostu zadzwoń do mnie.
- Dobrze i dziękuję ci za to, że uratowałeś go oraz za to, że mnie podwiozłeś - powiedziała.
- Nie ma sprawy - uśmiechnął się po czym ją przytulił.
Emma tak naprawdę potrzebowała wsparcia, ale nie chciała, żeby Jasmin długo sama siedziała samotnie w domu nie wiedząc co się dzieje.
- To na razie - powiedział.
- Tak. Do zobaczenia - patrzała jak odjeżdżał z spod szpitala. 
Emma poszła do szpitala i czekała w poczekalni. Will po niecałych dziesięciu minutach znalazł się przed domem Emmy. Wszedł do środka. 
- Jasmin? Jesteś tu?
- Tak, jestem na górze - powiedziała.
Will poszedł na górę. W łazience jej nie było. Sprawdził w pokoju Emmy. Była tam. Jasmin leżała na łóżku w skąpym stroju. 
- Co ty robisz? - spytał.
- Wiem, że tego pragniesz.. - powiedziała.
- To nie jest dobry moment. Nie rozumiesz co się dzieje? 
- Rozumiem, ale ten wypadek nie zniszczy nam wieczoru, prawda?
- Dziewczyno! Co ty w ogóle wygadujesz?! Słuchaj. Niedawno uratowałem Darren'a i nie wiadomo czy przeżyje. Emma czeka w szpitalu czekając na wyniki, a ciebie jak widzę to nie obchodzi. Jesteś jej przyjaciółką. Nawet nie raczysz pójść lub pojechać ze mną do szpitala, bo zachciało ci się seksu.
Nic nie odpowiedziała. Po chwili zawahała się coś powiedzieć.
- Przepraszam, ale mamy mało czasu dla siebie. Bo jesteś zajęty, albo spotykasz się z Emmą - mówiąc to wstała z łóżka i podeszła do Will'a.
- Co ma spotykanie się z Emmą wspólnego z tą sprawą?
- Ma dużo. Ja wiem, że się w niej zakochałeś i tak będzie. Ale jeśli nie poświęcisz mi chociaż tych parę chwil to nic z tego nie wyjdzie. I nie wiem jak to wszystko się potoczy skoro kochasz dwie osoby na raz. Przepraszam. Mnie nie kochasz tylko ją - poprawiła się.
- Skąd możesz niby wiedzieć czy się zakochałem czy nie?
- Ja z Emmą jesteśmy przyjaciółkami i zawsze wszystko sobie mówimy. Nie mamy przed sobą tajemnic.
- No dobrze. Zakochałem się w niej, ale to nie znaczy, że ciebie nie kocham.
- To powiedz mi czemu spędzasz z nią więcej czasu niż ze mną?
- Ile razy do mnie dzwonisz lub chociaż piszesz ze mną sms-y? Ile razy mówisz mi "Kocham cię"?
- Nie zmieniaj tematu. 
- Nie zmieniam tematu. Zadałem zwykłe pytanie.
Zapadła cisza. Spojrzeli po sobie.
- Dobra. Jeśli mamy się tylko kłócić to dajmy sobie spokój lub jeszcze jedną szanse - powiedziała.
- Ty w ogóle chcesz jeszcze ze mną być? - spytał.
- Oczywiście, że tak. Gdybym nie chciała to bym nawet z tobą tu i teraz nie była. A ty.. kochasz mnie jeszcze?
- Szczerze?
- Tak.
- Kocham Emmę, ciebie trochę mniej.
- Wiedziałam - powiedziała rozzłoszczona.
- Nie wściekaj się tak. Chciałaś prawdy to ją masz.
- Czyli nic z tego nie wyjdzie?
- Może coś z tego wyjść, ale jeśli przekonasz mnie do siebie. Bo jak na razie to nie czuję do ciebie tego czego powinienem był czuć.
- To spróbujmy wszystko jeszcze raz, dobrze? Wszystko zaczynamy od zera, ale pod jednym warunkiem – powiedziała.
- Dobrze. Jakim?
- Będziesz więcej spędzał ze mną czasu.
- Ok.
- Pojedziemy do Emmy? - spytała.
- Tak. Ubierz się.
- Dobrze.
Po dziesięciu minutach Jass była gotowa do wyjścia.
- Gotowa?
- Tak.
- No dobrze, więc chodźmy.
Wsiedli do auta i odjechali. Emma po trzydziestu minutach czekania nie mogła doczekać się wyników. Miała nadzieję, że przeżyje, ale nie mogła uwierzyć w to, że zrobił to. Miała teraz wyrzuty sumienia, że zrobił to przez nią. Po dwunastu minutach przyszła jej przyjaciółka z Will'em.
- Jak się czujesz? - spytała.
- Już sama nie wiem.. Martwię się o niego - mówiła mając łzy w oczach.
- Wiem jak musi być ci ciężko, ale on przeżyje, zobaczysz. Wszystko się ułoży - pocieszała ją.
- Boję się tego, że możesz mi dać złudne nadzieje..
Nikt nic nie powiedział po tym co powiedziała Emma. Po chwili podszedł lekarz.
- Pani to.. Emma Stone, tak?
- Tak. Co z Darren'em?
- On przeżyje. Miał szczęście. Gdyby po dziesięciu minutach nie byłby przywieziony tutaj mógłby tu umrzeć.
- Mogę już go zobaczyć?
- Tak. Jest w sali 215.
Emma szybko pobiegła w stronę tej sali gdzie leży Darren. Za nią pobiegł Will ze swoją dziewczyną. Weszli do środka. Przy oknie stało łóżko, na którym leży Darren. Obok łóżka stały dwa fotele, na których można się przespać. Na przeciwko stała mała komoda na ubrania. Emma usiadła obok niego trzymając go za rękę. Po policzkach spływały jej łzy. Jej przyjaciółka z Will'em wiedzieli jak musiała się w tej sytuacji czuć.
- Jeśli chcecie możecie iść. Nie musicie tu siedzieć..
- Wiem, ale chcemy zostać - powiedział.
Emma spojrzała się na nich, kiwnęła głową, że rozumie, a potem odwróciła się patrząc na Darren'a. Po 1 godzinie siedzenia w sali Jasmin zasnęła na fotelu.
- Idę po kawę, przynieść też ci? - spytała.
- Pójdę z tobą - oznajmił.
- Dobrze - mówiąc to wyszli na hol i poszli po kawę.
- Jak tam układa ci się z Jass?
- Przed przyjściem do ciebie już się pokłóciliśmy.. - westchnął. Ale daliśmy sobie drugą szanse. Jeśli teraz też nam się nie uda, to nie ma sensu dalej próbować - wziął do ręki gotową kawę i spojrzał na Emmę.
- A zależy ci na niej?
- Oczywiście, że tak. Gdyby nie zależało bym z nią nawet teraz nie był.
- Ok. To mam nadzieję, że będziecie razem długo - lekko się uśmiechnęła po czym wzięła kawę i wrócili do sali.
- Tak. Też mam taką nadzieję.. - mówiąc to poszedł za nią.
Weszli do sali.
- Długo będziesz tu siedziała? - spytał.
- Będę tu dopóki się nie obudzi.
- Rozumiem, ale wyglądasz na zmęczoną. Może powinnaś się przespać?
- Nie. 
- Emmo.. Powinnaś – spojrzał na nią. Wyglądasz na niewyspaną.
- Tak, bo musiałam się uczyć, a tego miałam dużo..
-  Dobrze. Więc jeśli się zbudzi to cię obudzę, dobrze?
-  Na pewno?
- Tak.
- No dobrze - westchnęła.
Emma położyła się na fotelu obok przyjaciółki i po chwili zasnęła. Will usiadł obok Darren'a i czekał aż się zbudzi. Mijały godziny i przez chwilę pomyślał, że jego życie naprawdę skończyło się, gdy skoczył z mostu.. Ale to nie jest możliwe. Przecież nie jest zwykłym człowiekiem.. Zbliżała się godzina 2 w nocy. Will jako wampir nigdy nie jest zmęczony. Nigdy nie śpi. Jedynie odczuwa wszystko dwa razy mocniej.. smutek i tęsknota staje się nie do wytrzymania.. Szczęście i miłość jest takie.. że nie da się tego opisać.. jest to po prostu cudowne uczucie. Dla niego picie krwi może stać się obsesją, ale bardzo dobrze się kontroluje. Na początku miał z tym problem, ale teraz nawet w szpitalu może siedzieć długo. Gdy zobaczy krew na pewno by chciał wypić, ale nie może.. To jego kolejny sekret dlaczego tak jest..  Największy problem ma właśnie Darren. On nie może się opanować.. Will jest trochę przerażony myślą co będzie gdy się obudzi i zobaczy krew. Musiał coś wymyślić, ale nic mu do głowy nie przychodziło. Po chwili przebudzała się Emma z Jass.
- I jak? - spytała Emma.
Will nic nie odpowiedział tylko kiwnął głową, że jeszcze się nie obudził. Jasmin spojrzała na Emmę po czym podeszła do niej i ją przytuliła.
- Wszystko będzie dobrze - pocieszała.
- Mam nadzieję..
Po chwili dzwoni do Emmy ciocia.
- Tak?
- Gdzie ty jesteś? Martwię się o ciebie.
- Nic mi nie jest. Jestem w szpitalu.
- Coś ci się stało? 
- Nie, mi nie. Mój przyjaciel tu leży.
- Rozumiem. To zaraz do ciebie przyjadę.
W tym czasie Will kiwnął jej głową, żeby nie przyjeżdżała. Emma nie wiedziała o co mu chodziło, ale powiedziała jej żeby się nie fatygowała.
- Jesteś?
- Tak, jestem. Nie przyjeżdżaj. Ja i tak zaraz wychodzę z stąd.
- No dobrze.
Bridget rozłączyła się.
- Emmo, możemy porozmawiać? - spytał.
- Tak - lekko westchnęła.
Wyszli na korytarz. 
- Darren nie umrze.
- Każdy to mówi..
- Na prawdę. Nie pamiętasz kim jest?
- Pamiętam. Jest wam.. - nie dokończyła powiedzieć, bo Will zakrył jej usta swoją ręką.
- Przepraszam - powiedziała. Wiem kim jest i myślisz, że dzięki temu będzie z nim wszystko dobrze?
- Tak. Musi odpoczywać. Tylko dla mnie dziwne jest to, że jest w śpiączce..
- A nie powinien być?
- Nie. 
- Dlaczego?
- Bo takie osoby jak ja nigdy nie mają śpiączki. My nie żyjemy - szepnął.
- To w takim razie jest dziwne..
- Jest jeszcze jedna sprawa. 
- Tak?
- Trzeba go z stąd jak najszybciej zabrać. On nie jest opanowany na widok krwi, więc tak dla jego bezpieczeństwa trzeba go z stąd zabrać. W każdej chwili może się obudzić.
- Rozumiem. To ja pójdę spytać lekarza czy podawał mu coś, a ty pomyśl jak go z stąd wyciągnąć.
- To może tak. Ty pójdź do tego lekarza i zagadaj go. Ja z Jasmin wyniesiemy go z stąd, dobra?
- Ok - mówiąc to Emma poszła do gabinetu lekarza. Był na nocnej zmianie, więc gdzieś tu musiał być. Zapukała i otworzyła drzwi. Był to mały pokój z białymi ścianami. Na środku stało biurko, a na nim jakieś papiery nad którymi pracował lekarz. Z prawej i z lewej strony były małe szafki. Na jednej z nich stał kwiat. 
- Tak? - spytał.
- Chciałam się spytać czy podawaliście jakieś leki lub zastrzyki Darren'owi Devon.
- Owszem. Podawaliśmy zastrzyk na narkozę. 
- Dobrze, a wiadomo ile czasu zajmie zanim się obudzi? - spytała.
- Nie.
- Ok, dziękuję - mówiąc to zamknęła drzwi i wróciła do sali. W tym czasie co w gabinecie była Emma, Will i Jasmin szybko zabrali go z sali po czym zeszli niezauważalnie na dół zmierzając w kierunku wyjścia. Położyli Darren'a do samochodu na tylnym siedzieniu. Potem podjechali przed głównym wejściem i czekali na Emmę. Gdy dotarła na miejsce nikogo już nie było. Pewnie już go wynieśli - pomyślała. Zabrała z stamtąd swoje rzeczy po czym zmierzała w kierunku wyjścia. Emma zauważyła samochód Will'a i wsiadła do niego po czym odjechali.
- Szybko go zabraliście - powiedziała.
- Tak, ale mało nie brakowało, a by nas przyłapali - powiedziała Jasmin. W ogóle po co to wszystko?
Zapadła cisza.
- Później ci wszystko wytłumaczę - powiedział po chwili.
- Ok.
- To gdzie jedziemy?
- Do mnie – odparł.
- Ok.
Po 15 minutach byli już przed domem Will'a. Był to ogromny dom. Był naprawdę uroczy, choć nie ukrywał swych lat. Znajdował się na niewielkim wzgórzu, niedaleko jeziora, z dala od miasteczka. Dookoła rozciągał się piękny ogród przepełniony najróżniejszą roślinnością. Niedaleko domu stał garaż. Tylko on ukazywał nowoczesność tej posiadłości. Do wielkich mahoniowych drzwi prowadziła wąska, kamienna dróżka, oświetlana jedynie małymi lampkami wbitymi w ziemię. Dom przykuwał uwagę każdego człowieka.  Zaparkował na podjeździe i wyszli z samochodu. Will i Emma zabrali Darren'a do domu. Jasmin zamknęła auto i poszła z nimi do domu. Położyli go w salonie, na sofie.
- To co teraz? - spytała Jasmin.
- Czekamy aż się zbudzi - powiedziała Emma.
- Chce ktoś coś do picia? - spytał.
- Nie, dzięki.
- A ty Jass? 
- Nie. Muszę już iść. Wiesz.. rodzice już się martwią - spojrzała na swój telefon. 
- No dobrze. To odprowadzę cię do drzwi.
- Ok - mówiąc to zmierzali w kierunku drzwi.
Gdy już stali przy drzwiach, a Jasmin chciała wyjść, Will przycisnął ją do siebie i namiętnie ją pocałował. Emma nie zwracała na nich uwagi tylko zajęła się Darren'em. On był dla niej w tej chwili najważniejszy. Po chwili Jass wyszła z domu. Will zamknął za nią drzwi i poszedł do barku nalać do szklanki Jack'a Daniels'a po czym usiadł przy rozpalonym kominku.
- Chcesz zostać na noc? - spytał spoglądając na nią.
- Nie chcę robić ci kłopotu.
- Nie zrobisz.
- I tak bym nie mogła. Ciocia będzie się martwić.
- Jak chcesz. Poza tym to co powiedział ci lekarz? Podawali mu coś?
- Tak. Podawali mu zastrzyk na narkozę.
- Coś jeszcze?
- Nie.
- Ok.
- Dobra, nic tu po mnie. Pójdę już do domu - mówiąc to wstała i kierowała się do drzwi.
- Dobrze, podwieźć cię?
- Nie, dzięki. Przejdę się - mówiąc to nadal szła.
- Emmo?
- Tak? - zatrzymała się i odwróciła.
Odstawił szklankę na stoliku obok fotela i po chwili pojawił się przy niej.
- Nie przejmuj się. On nie umrze - mówiąc to spojrzeli sobie w oczy.
Emma lekko kiwnęła głową po czym odsunęła się od niego i wyszła z domu. Will nie zatrzymywał już jej tylko odprowadził ją wzrokiem do wyjścia. Gdy oddaliła się od domu Will'a po chwili zaczęła płakać. Nie chciała już tego robić przy nim. Wolała to zrobić w samotności i nie słuchać ciągle tego, że wszystko się ułoży. Miała już dość tego, że wszystko się zaczęło rozpadać odkąd jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Jeszcze nie powiedziała tego bratu, a niedługo pogrzeb.. Na pewno ich rodzice by chcieli, żeby się pożegnali z nimi, dlatego nie mogła mu nie powiedzieć o tym, ale na myśl o tym wszystkim.. po prostu już nie wytrzymywała. Czasami chciałaby odejść tak po prostu i spotkać się w drugim świecie z rodzicami, ale nie mogła.. Nie potrafiła zostawić tu swoich najbliższych.. 
- No dobra, muszę wziąć się w garść - powiedziała do siebie ocierając łzy i kierując się do domu.
 Szła sama ciemnymi, wąskimi uliczkami. Po chwili zerwał się lekki wiatr rozdmuchując jej ciemno brązowe włosy. Emma starała się iść szybciej ze względu na to, że wieczory stały się chłodniejsze od paru dni. Po siedemnastu minutach była już przed domem. Zmęczona, podeszła do drzwi i otworzyła je po czym weszła do środka oraz zapaliła światło. Nie mogła uwierzyć to co zobaczyła.. na własne oczy.. w tej chwili... 

7 komentarzy:

  1. bardzo mnie wcignelo jest rewelacyjne. Tylko prosze albo pisz szybko albo nie zatrzymuj sie w takich momentach bo nie moge wytrzymac nie wiedzac co zobaczyla .;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Victoria ma racje :) ja też już nie mogę się doczekać :]

    OdpowiedzUsuń
  3. Też się nie mogę doczekać ;D
    Wiesz zauważyłam pewien błąd : Will poszedł na górę. W łazience jej nie było. Sprawdził w pokoju ELENY. Była tam. Jasmin leżała na łóżku w skąpym stroju.
    Nie Emmy tylko Eleny. ''Pamiętniki Wampirów''..? ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem i przepraszam za pomyłkę. Dzisiaj oglądałam TVD i ta Elena do głowy mi się wbiła xd Jeszcze raz przepraszam, będę się już pilnować.

      Usuń
  4. Dla mnie to ogromny plus, że Twoje opowiadanie zatrzymuję się w tak bardzo ciekawym momencie. Jest to prosty zabieg, który ma na celu trzymać w niepewności czytelników, a ci natomiast nieustanie doglądają na blog po to by doczytać dalszą część i ulżyć swojej ciekawości...i tak dalej, i tak dalej.
    Co do notki. Piszesz rewelacyjnie, opowiadanie ma swój unikatowy styl, a mianowicie umieszczasz dużo dialogów, które są naturalne, nie wymuszone. Dialogi także tworzą narrację między bohaterami, a to oddaje ich charakter lepiej, niż opisanie charakterystyki przez wstawkę od autora.
    Jedynym minusem jest natomiast ( spokojnie, to nie aż tak rażący błąd)zapisywanie cyfr w ich zwykłej postaci, a nie w zapisie słownym. To tylko drobnostka, reszcie nie mam nic do zarzucenia.
    Tak na marginesie, dziękuję ;* za miły komentarz. I pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie no spoko, nie chciała m cię denerwować, chciałam tylko to powiedzieć ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdenerwowałaś ;) Rozumiem to, dlatego dobrze, że to napisałaś, bo ja bym nie zwróciła uwagi.

      Usuń