sobota, 7 stycznia 2012

Rozdział 5

Życie Emmy zaczęło się rujnować. Najpierw rodzice... teraz ciocia... Nie wiedziała już co będzie dalej. Czy lepiej? Albo gorzej? Tego nikt nie wie. Emma poszła do sali gdzie leży jej ciocia. Usiadła obok niej trzymając ją za rękę.
- Czemu to zrobiłaś? - spytała mając łzy w oczach.
Emma wiedziała jak kiedyś była związana z jej rodzicami. Nie mogła przyjąć tego do myśli, że zginęli, więc postanowiła, że zrobi to samo. Emma zadawała sobie pytanie co to jej dało.. Miała 27 lat i miała wiele chwil do spędzenia. Teraz wszystko nie będzie takie same - pomyślała. Po chwili zadzwonił do niej telefon. To była Jasmin. Podziękowała jej, że zgodziła się pogodzić jego z nią. Wyczuła, że coś jest nie tak i zapytała ją o co chodzi. Emma wszystko powiedziała to co się stało, gdy wróciła do domu. Jasmin wiedziała jak musiała się czuć.  Ledwo co dała radę z wiadomością o jej rodzicach, a już następna bliska jej osoba będzie pochowana.. Szybko przyjechała z Will'em do szpitala. Weszli do sali.
- Hey, jak się czujesz? - spytała Jass.
Emma odwróciła się i zauważyła, że trzymają się za ręce. Spojrzała na Will'a ze smutkiem, a on na nią. Podeszła do Jasmin i przytuliła się, a jej łzy wciąż spływały po policzkach.
- Czemu ja mam takiego pecha? 
- Chciałabym Ci jakoś pomóc, ale nie wiem jak.. - powiedziała.
- I tak wiele dla mnie robisz - powiedziała Emma.
- Jestem Twoją przyjaciółką, więc tym się zajmuję.
- Jesteś moją najlepszą przyjaciółką - poprawiła ją.
- Chcesz wrócić do domu?
- Nie.. Jeszcze nie.. Chciałabym z nią jeszcze pobyć przez ostatnie parę chwil.
- Dobrze. To my poczekamy na Ciebie przed drzwiami.
- Ok - odparła.
Emma usiadła tam gdzie wcześniej znów trzymając ją za rękę. Will patrzał się na nią jak cierpi. Nie mógł już tego znieść. Wszedł do środka i mocno przytulił ją. Emma nie odepchnęła go. Potrzebowała wsparcia.. Sam wie jak to jest stracić kogoś. Gdy był mały stracił obojga rodziców.. Nie mógł się z tym pogodzić, ale musiał. Dlatego nie może na to więcej patrzeć.. jak ktoś cierpi.. 
- Emmo? 
- Tak? 
- Możesz na chwilę wyjść?
- Czemu? - spytała.
- Spróbuję uratować Twoją ciocię, ale nie wiem czy się uda. 
- Ale jak?
- Nie mam czasu na wyjaśnienia. Powiem tyle, że nie potrafię patrzeć jak cierpisz.. Muszę coś zrobić. Wyjdź i zabierz z stąd Jasmin, proszę Cię. 
- Dobrze - wyszła do Jasmin i poszły do poczekalni usiąść.
Will rozciął sobie nadgarstek i przyłożył swoją rękę do ust Bridget. Krew wpływała jej do buzi. Po około 10 minutach ciocia Emmy zaczęła się przebudzać.
- Co się stało? - spytała. Gdzie ja jestem?
- Jesteś w szpitalu. Tak naprawdę to umarłaś, ale Cię uratowałem. 
Bridget nie wiedziała co się dzieje. 
- Zamieniłem Cię w wampira - powiedział.
- Jak.. Jak to? 
- Wypiłaś moją krew. Będzie Cię boleć głowa, ale to przejdzie. I nie mów tego Emmie, ja jej to powiem, dobrze?
- Ok. A czemu.. umarłam? - spytała wycierając krew z ust.
- Tego nie wiem. Zapytaj się Emmy. Jest tutaj. Zaraz Ci ją przyprowadzę.
Will poszedł po Emmę i zaprowadził ją do sali.
- Ciocia? Ty..Ty żyjesz..
- Tak, to ja - lekko się uśmiechnęła.
Emma nie wiedziała co powiedzieć. A łzy powoli przestawały jej lecieć.
- Ale jak..?
- Ja ją uratowałem - powiedział. Mówiłem, że to zrobię.
- Dziękuję Ci - przytuliła go. Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła.
- Najlepiej by było gdybyś zabrała swoją ciocię jak najszybciej do domu.
- Dobrze.
Emma nic nie mówiła lekarzom. Mogliby jej tak szybko nie puścić. Pomogła jej wstać i próbowali wyjść ze szpitala tak, aby żaden z lekarzy ich nie zauważył. Nie było to takie proste, ale dali sobie radę. Jasmin zadzwoniła po taksówkę i Bridget z Emmą pojechały do domu zostawiając Will'a i Jass samych. Gdy podjechali przed dom Emma zabrała ją do domu pomagając jej wejść po schodach i położyła ją spać. Poczekała aż zaśnie. Po 10min. zasnęła. Przykryła ją do końca kołdrą i poszła do swojego pokoju spać. Była tym wszystkim wyczerpana. Następnego dnia Bridget już o godzinie siódmej była na nogach. Zrobiła śniadanie, posprzątała w domu.. Emma obudziła się około ósmej trzydzieści. Poszła do łazienki ubrać się w czyste ubranie, spięła włosy do góry i zeszła na dół. W salonie Bridget oglądała telewizję.
- Hey. Wyspana? - spytała jej ciocia.
- Hey, tak, a Ty?
- Też. W kuchni masz śniadanie. 
- Dobrze, dziękuje Ci.
Poszła zjeść śniadanie i posprzątała po sobie. Zadzwoniła do Alex'a i powiedziała mu, że na razie nie może przyjechać, bo plany jej się zmieniły. Nie chciała wszystkiego mówić mu przez telefon. Wolała to powiedzieć prosto w twarz, ale chciała najpierw zaopiekować się Bridget. 
- To wszystko dzieje się za szybko.. - powiedziała do siebie. Ciociu?
- Tak?
- Jak Ty zostałaś przez niego uratowana? 
- Któregoś dnia, Will sam Ci powie - spojrzała na nią. Nie martw się. Wszystko jest w porządku - dodała.
- A czemu Ty nie możesz mi powiedzieć?
- Rozmawiałam z nim i uzgodniliśmy, że to on Ci wszystko powie. Mam nadzieję, że będziesz wyrozumiała.
- No dobrze.. - powiedział z trochę smutnym głosem. Wciąż nie mogę w to uwierzyć, że żyje.. - pomyślała.
Emma zjadła śniadanie i posprzątała po sobie. Zadzwoniła do Will'a.
- Halo?
- Will?
- Tak to ja. Coś się stało?
- Nie, ale chciałabym z Tobą porozmawiać. Możemy dzisiaj?
- Dobrze. To przyjdę do Ciebie za jakieś 20 minut, dobrze?
- Ok - powiedziała po czym rozłączyła się spoglądając na ciocię.
Poszła do swojego pokoju. Usiadła przy oknie i rozmyślała. Czas szybko upłynął.. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. To był Will. 
- Cześć, chciałaś ze mną porozmawiać.
- Tak, wejdź.
W salonie siedziała ciocia i nie chciała, aby usłyszała o czym rozmawiają, więc zaprowadziła go na górę do swojego pokoju. Usiedli na łóżku.
- Więc o co chodzi? - spytał.
- Chcę teraz wiedzieć jak to jest możliwe, że przeżyła.
- Na pytanie, na której oczekujesz odpowiedzi znasz prawie całą prawdę. 
- Jak to?
- Pamiętasz jak wyjawiłem Ci mój sekret, że jestem wampirem..?
- Tak, pamiętam. Ale co to ma do rzeczy? - spytała.
- Dużo. Dzięki moim umiejętnością jako wampir mogę między innym uzdrawiać ludzi. Nie wiedziałem, czy to się naprawdę uda, bo robiłem to pierwszy raz. 
- A jak Ty to robisz?
- Naprawdę chcesz to wiedzieć? Boję się, że to może Cię trochę zszokować. Znam Cię nie od dziś..
- Tak, chcę wiedzieć. Czekaj.. Jak to nie od dziś? Przecież dopiero co się znamy!
- Widać, że wiele jeszcze nie wiesz... Kiedyś jak się przyjaźniłem z Darren'em mówił mi wiele o Tobie. Pokazywał mi Ciebie na zdjęciach, filmach... nawet gdy byliśmy w szkole. Wiedziałem od tamtej pory, że to Ty jesteś tą jedyną, która skradła moje serce. Wiem.. To może być głupie, bo nawet nie zamieniliśmy ani jednego słowa... ale taka jest prawda - spojrzał jej w oczy.
Emma nie wiedziała co odpowiedzieć.
- Wiesz.. Nie wiem co powiedzieć.. - spojrzała na niego. To nawet może jest i dziwne, bo Ty mnie znasz, a ja Ciebie w ogóle.
- Darren nic Ci o mnie nie mówił? - spytał.
- Nic nie powiedział.
- Rozumiem - westchnął. To co chciałabyś o mnie wiedzieć?
- Po prostu opowiedz coś o sobie - odparła.
- Więc jak już wiesz nazywam się Will Ferrell. Przeprowadziłem się tutaj, gdy miałem 10 lat z małego miasteczka Belse, bo moi rodzice zginęli. Nie miałem gdzie się podziać, więc pojechałem tam do babci i dziadka. Wychowali mnie w kochającej się rodzinie. Po trzech latach przeprowadziłem się tutaj, do Surviral. Właśnie tu poznałem Darren'a. I od tamtej pory mieszkam tutaj starając się o wszystkim zapomnieć i zacząć od nowa. 
- Rozumiem i przykro mi z powodu śmierci Twoich rodziców..
- Dzięki.. Dobrze, ale wróćmy już do rzeczywistości - westchnął. 
- Ok. Więc chcę wiedzieć jak to się stało. Nieważne czy to straszne, czy nie. Chcę wiedzieć - powiedziała bez zastanowienia.
- Dobrze. Więc.. rozciąłem sobie nadgarstek i przyłożyłem swoją rękę do jej ust tak, aby krew spływała jej do buzi. To był jedyny sposób na ocalenie jej. Wiesz.. już mam dość patrzenia na to, jak ktoś cierpi.. I nie mogłem sobie na to pozwolić teraz. 
- A jakieś skutki uboczne będzie mieć?
- Będzie ją boleć jedynie głowa. Jeśli będziesz potrzebować pomocy to dzwoń od razu do mnie. 
- Dzięki.. Dzięki za wszystko - powiedziała.
- Jak będziesz mieć jakiś problem to zawsze możesz porozmawiać ze mną - zaoferował się.
Emma nic nie odpowiedziała. Lekko skinęła głową na znak, że rozumie. 
- Przepraszam Cię, że do tego wracam, ale wiesz już co postanowisz z Darren'em?
- Nie zamierzam się do niego odzywać.
- Pamiętasz co Ci mówiłem ostatnio?
- Tak.. Że druga osoba zasługuje na drugą szansę.
- Więc Emmo. Jeśli go kochasz to daj mu tą szansę - doradził.
- Tak łatwo nie jest.. Nie wiesz jak to jest na moim miejscu.
- Wiem. Też kiedyś musiałem podejmować trudne decyzje. Między innymi znalazłem się w takiej jakiej jesteś Ty teraz i szczerze Ci powiem, że się opłaciło.
- Ja nie potrafię tak po prostu przebaczyć tego.. Możemy o nim nie rozmawiać? - poprosiła.
- Dobrze - lekko się uśmiechnął.
- Tak w ogóle to gratuluję Wam i życzę Ci szczęścia. 
- Dzięki.. Wtedy w szpitalu, gdy zobaczyłaś jak ona trzyma mnie za rękę spojrzałaś się, lekko kiwnęłaś głową "nie". Byłaś zazdrosna..?
- Oczywiście, że nie. Byłam załamana tym co się wydarzyło. A wracając do tamtego dnia to powiedziałeś Jasmin prawdę.. o sobie? - spytała.
- Nic jeszcze jej nie powiedziałem
- A kiedy zamierzasz? Przecież jej powiesz, prawda? - upewniła się.
- Nie wiem. Boję się, że ona nie będzie chciała już mnie znać.
- Wątpię w to. Jest w Tobie zakochana na maksa i nie pozwoliłaby żeby coś stanęło między Wami.
- Naprawdę tak myślisz?
- Znamy się długo, więc wiem o niej wiele niż Ty.
- Dzięki za radę.
- Nie ma sprawy.
Will spojrzał na zegarek.
- Dobrze, na mnie już czas. Umówiłem się już z.. Jass - oznajmił.
- Dobrze, więc bawcie się dobrze - spojrzała na niego z lekki uśmiechem, który potem zamieniła w smutną minę.
Emma odprowadziła go do drzwi. 
- Dzięki. To do zobaczenia - powiedział.
- Yhm.
Zamknęła za nim drzwi i wróciła do pokoju obserwując Bridget. Zachowywała się normalnie. Weszła do pokoju, otworzyła szufladę w komodzie, wzięła pamiętnik i długopis. Usiadła przy oknie oparta plecami o ścianę i pisała notkę w swoim pamiętniku. 


Drogi pamiętniku.
Wiele dni minęło od mojego wpisu, ale staram się pisać regularnie. Moje życie zaczyna się sypać.. Nie wiem już co mam robić.. Najpierw dowiedziałam się, że moi rodzice nie żyją.. A potem moja ciocia się zabiła.. odkryłam to dopiero następnego dnia kiedy wróciłam do domu. W szpitalu powiedzieli, że przedawkowała leki i nie da się jej uratować. Wtedy kompletnie cały mój świat nie miał sensu, aby istnieć.. Potem przyszła Jass z Will'em. Zdziwiłam się, że tak szybko postanowili być razem, ale skoro się kochają to nie będę im wchodzić w drogę. Oni są moimi przyjaciółmi, którzy pomagają mi podnieść się kiedy upadnę. Warto mieć takich przyjaciół i za to ich kocham. Will wcześniej wyjawił mi, że on i Darren są wampirami. Darren nie wie, że o tym wiem. I to dzięki Will'owi moja ciocia żyje. Do dziś jestem mu bardzo wdzięczna. Co do Darren'a to już nie mam pojęcia co zrobić. Jak na razie nie odzywam się do niego po tym co zrobił.. powiedział.. Nie potrafię mu tak po prostu wybaczyć, pomimo, że jest.. był moim przyjacielem.. Will wyznał mi, że się we mnie zakochał, ja mu powiedziałam, że nie może mnie darzyć tym uczuciem, bo kocham Darren'a. Jednak wszystko się zmieniło od tamtej pory.. Powoli zaczynam coś czuć do Will'a, ale nie mogę tego zrobić mojej przyjaciółce. Wiem jak bardzo jej zależy na nim. Ostatnie dni były pokręcone.. Zaczęłam się gubić.. I wciąż nie mogę się odnaleźć.. Na dzisiaj już kończę. Nie ma sensu się rozpisywać, bo i tak to nie będzie miało znaczenia.. 
xoxo


Zamknęła pamiętnik i schowała na miejsce. Chciałaby żeby to wszystko w końcu zmieniło się w coś dobrego, bo jak na razie to ciągle przytrafiają się jej złe rzeczy. Niedługo będzie pogrzeb jej rodziców w tym miasteczku, więc musi jak najszybciej zawiadomić o tym swojego młodszego brata. Emma od razu wyciągnęła telefon i wybrała jego numer.
- Halo?
- Cześć Alex tu Twoja siostra.
- Cześć, kiedy przylecisz?
- Przepraszam Cię, ale nie dam rady.. Byłaby szansa, żebyś to Ty przyleciał?
- No dobrze.
- Jak możesz to weź najbliższy lot. 
- Ok. To Ci napiszę sms-a kiedy będę miał.
- Dobrze, dziękuje Ci. Cześć!
- Do zobaczenia! 
Rozłączyła się. Emmie na pewno trudno będzie jej o tym wszystkim powiedzieć, ale w końcu będzie musiała to wyjawić. To też byli jego rodzice i nie może tego ukrywać. Tak czy inaczej prawda i tak by wyszła na jaw.

6 komentarzy:

  1. świetne ;) tylko jedna mała uwaga czasem nie wiem jak czytam co gdzie jak i do czego ;) dopiero po przeczytaniu wpisu z pamiętnika zczaiłam o co chodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. można prosić do ciebie jakiś inny kontakt niż mailowy?

    OdpowiedzUsuń
  3. A ten Nie wystarcza co Ci podałam?

    OdpowiedzUsuń
  4. bo chodzi o to, że nie wiem czy doszedł do ciebie mail z 1 moim rozdziałem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Doszedł. Już go przeczytałam i Ci odpisałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. blog super cały czas coś nowego

    OdpowiedzUsuń