Następnego dnia, Emma obudziła się w wyśmienitym humorze. Cieszyła się, że powoli znów wszystko zaczyna wracać do normy. Po niecałych czterdziestu minutach była ubrana, wymalowana i zjadła śniadanie z przyjacielem i jej nowym chłopakiem. Była zadowolona z siebie, że wyjaśniła sobie wszystko z Darren'em. Will siedział na swoim ulubionym fotelu, a Emma sprzątała po śniadaniu. Kuchnia była połączona z jadalnią, a obok jadalni był duży pokój, w którym znajdował się salon, który jest bardzo przestronny. W salonie mieści się kominek wykonany z cegły i znajdował się przy ścianie wzdłuż okien. Siedząc przy nim i patrząc się jak ogień wesoło trzaska, Will'owi zawsze przypominały się chwile, które dla niego były piękne, a zarazem ukazywały się przed nim te gorsze. Przed kominkiem znajduje się ciemno czerwony dywan ze wzorkami, a na nim stoi ciemno czerwona sofa. Po obu stronach sofy stoją dwa stare, beżowe fotele. Między nimi stoi zwyczajny stolik do kawy. Ściany są pomalowane na ciemny odcień fioletu. Na przeciwko okień znajdowały się regały z książkami. Podłoga pokryta jest ciemno brązowym drewnem. Wszystkie meble były połączone tak, że idealnie pasowały do pozostałych.
- Dobrze, to czas już na mnie - powiedziała Darren.
- Jak to? Już idziesz? - spytała przerywając mycie naczyń.
- Muszę. Obowiązki wzywają - lekko się uśmiechnął po czym podszedł do niej i pocałował ją.
- No dobrze - powiedziała po chwili niechętnie. To kiedy się spotkamy?
- Kiedy tylko będziesz chciała.
- Może dziś wieczorem? - zaproponowała.
- Pewnie. Powiedz tylko gdzie i o której, a przyjdę.
- Przyjdź po mnie o 17, dobrze?
- Ok. To ja już lecę, pa - pocałował ją jeszcze raz po czym wyszedł z domu.
- Pa.. - mówiąc to usłyszała tylko dźwięk zamykanych drzwi.
Wróciła do zmywania.
- Ty naprawdę go kochasz? - spytał Will.
- Tak, a co?
- Nic, tak pytam.
- Mam pomysł - oznajmiła po chwili.
- Jaki?
- Może zrobimy podwójne randki? Obydwoje mamy kogoś i to będzie też dobry pomysł, żebyś ty z Darren'em odbudował przyjaźń, a przy okazji wszyscy poznamy się lepiej.
- To nie taki zły pomysł. Spytam tylko co na to Jasmin - mówiąc to wyjął telefon i wybrał jej numer. Odebrała.
- Cześć, tu Will. Emma wpadła na pomysł, żeby zrobić podwójną randkę dziś wieczorem.
- Podwójną?
- Tak. Emma z Darren'em są razem..
- No dobrze, o której przyjść?
- Bądź u mnie o 17.
- Ok. To do zobaczenia
- Yhm - mówiąc to rozłączył się.
- Zgodziła się.
- Cześć, tu Will. Emma wpadła na pomysł, żeby zrobić podwójną randkę dziś wieczorem.
- Podwójną?
- Tak. Emma z Darren'em są razem..
- No dobrze, o której przyjść?
- Bądź u mnie o 17.
- Ok. To do zobaczenia
- Yhm - mówiąc to rozłączył się.
- Zgodziła się.
- Ok. A mówiąc już o przyjaźni.. coś już postanowiłeś?
- Myślę, żeby mu dać tą ostatnią szansę, ale jakoś do tego nie jestem przekonany.
- Rozumiem – mówiąc to skończyła zmywać i usiadła obok niego na fotelu.
Zapadła cisza.
- Kiedy będę mogła wrócić do siebie? - spytała po chwili.
- Do domu?
- Tak.
- Na pewno nie teraz.
- Ale jej tam nie będzie skoro przeszła na jego stronę.
- A skąd możesz wiedzieć, że tam nie będzie? A jeśli wrócisz tam to w każdej chwili mogą cię znów dorwać, a ja nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś ci się stało - spojrzał na nią.
Przemilczała to.
- Will! Nie rozumiesz, że mam już dość takiego życia? Wszystko było dobrze, ale odkąd moi rodzice zginęli wszystko zaczęło się rujnować. Ja już tak nie mogę żyć.. i wiem, że będzie jeszcze gorzej - mówiła to mając oczy we łzach.
- Wiem, że to nie jest takie łatwe, ale życie dalej z każdą minutą przemija i musisz się z tym pogodzić.
Emma poszła do pokoju. Nie chciała już tego słuchać. Wiedziała, że będzie gorzej, ale jeszcze nie potrafiła pogodzić się z przeszłością.. Will'owi też nie było łatwo. Porównując ich do siebie można by powiedzieć, że są w takiej samej sytuacji. W jego życiu na każdym kroku ktoś oszukiwał.. kłamał.. Miał tego dosyć, ale życie trwa. Chciałby cofnąć to i zacząć wszystko od nowa jakby tego w ogóle nie było, ale się nie da. Po przemianie w wampira myślał, że to dobry pomysł, choć nadal był na niego zły za to co zrobił. Jego myśli wtedy były szalone i nieprzemyślane. Czuł, że wszystko może teraz zrobić, ale po tylu latach dopiero teraz zdał sobie sprawę, że to nie jest nic dobrego wręcz okrutne. Miał myśli nawet samobójcze, bo sądził, że jeśli ma teraz być kimś kim nie chce być to wolał umrzeć. Wiele razy próbował się uśmiercić, ale to nic nie dało. Gdy próbował się pociąć to też nic to nie dało, ale gdy zauważył swoją krew jego oczy stały się mocno czerwone. Wtedy pomyślał, że wypije swoją krew i może to coś da. Zrobił to, ale powstrzymała go pewna osoba.. Od tamtej pory obiecał jej, że już tego nie zrobi. Jak widać trzyma się do teraz, choć ma ochotę zrobić to ponownie. Po jakimś czasie zadzwonił do Emmy telefon. Odebrała.
- Tak?
- Słuchaj, powiem to krótko i nie będę ci tego tysiąc razy powtarzał. Twoja ciotka nie jest mi już potrzebna. Jeśli chcesz możesz ją sobie wziąć, ale pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Zamienisz się z nią.
- Ja? Po co?
- Gdy przyjdziesz dziś o 18 do parku to wszystkiego się dowiesz - mówiąc to rozłączył się.
Emma usłyszała jak jej ciotka zaczęła krzyczeć "Emmo, nie! Nie przychodź tam!". Nie zdążyła nic powiedzieć, gdyż się rozłączył. Otarła oczy. Sprawdziła godzinę.
- Jest godzina dwunasta czterdzieści - powiedziała do siebie. Will mnie nie puści samej.. Muszę coś zrobić.. Po paru minutach zeszła na dół sprawdzić czy jest w domu.
- Co się tak skradasz? - spytał.
- Nie.. nic - odpowiedziała zmieszana. Ale mam do ciebie pytanie - podeszła w jego stronę.
- Tak? - spojrzał na nią.
- Gdybym mogła uratować ciocię i ten Lucas, czy jak mu tam, chciałby się ze mną spotkać, aby oddać mi ją to.. - nie dokończyła powiedzieć, bo jej przerwał.
- Czekaj.. On do ciebie zadzwonił?
- Tak..
- Nie spotykaj się z nim, rozumiesz? On na pewno coś jeszcze szykuje niż tylko oddać ci ciotkę.
- Skąd to wiesz?
- Znam go.
- Jak to znasz..?
- Eh.. - westchnął. W czasie mojej przemiany byłem cały czas w domu, a on po prostu przyszedł do mnie. Przedstawił się jako Lucas. Mówił mi, że jest wampirem i ma dwa tysiące lat i, że to on jest najpotężniejszy ze wszystkich. Wszystko mi tłumaczył co może się dziać podczas przemiany, jakie są tego skutki, czego nie powinienem robić.. Dosłownie wszystko. Był cały czas przy mnie dopóki nie dokonałem do końca tej przemiany. Gdy się już z tym oswoiłem zabierał mnie na polowania. Na początku to były zwierzęta, a potem przeszliśmy na ludzi. Nauczył mnie wszystkiego. Gdy już wszystko wiedziałem na koniec zaproponował mi, żebym wstąpił w jego szeregi, ale nie chciałem. Wolałem żyć jak normalny człowiek. Tak naprawdę to próbowałem, bo wtedy nie byłem normalny..
- I co powiedział jak się nie zgodziłeś? - dopytywała.
- Powiedział mi tylko, że jeszcze się zobaczymy. Później znów przychodził do mnie, a ja mu odmawiałem cały czas. Sądził, że jeśli będzie się tak ciągle o ty pytał to się zgodzę zrezygnowany. Ale tak nie było. Ostatni raz jak go widziałem jakieś czterysta lat temu.
- Wow..
- Dla zwykłego człowieka może to dziwne lub zaskakujące, ale gdy jest się wampirem kilkaset lat nic już nie jest normalne ani dziwne. Bynajmniej jak ostatni raz przyszedł z tą prośbą to w jego oczach było widać gniew.. którego nie da się opisać.. ale takiego gniewu nawet zwykły człowiek nie ma. Był na mnie bardzo wkurzony, że tak mu się odpłacam za jego pomoc, choć nie prosiłem go wcale o to.
- Co powiedział?
- Że jeszcze ze mną się policzy.. zabije mnie..
Zapadła cisza. Emma nie wiedziała co powiedzieć. Jakoś nie potrafiła nic wypowiedzieć..
- Will.. Wiesz, że on cię znajdzie? Sam mówiłeś, że zawsze dostaje to co chce.
- Tak, ale jak widzisz jego tu nie ma. Gdyby chciał mnie zabić zrobiłby to dawno.
- A może dzisiaj..?
- Dzisiaj? Co masz na myśli?
- No dobrze powiem ci, ale nie mów tego Darren'owi, ok?
- Dobrze, ale pamiętaj, że jeśli jest to coś złego to ja sam ciebie nie puszczę.
Nic nie odpowiedziała tylko zaczęła wszystko mu mówić.
- Więc.. Zadzwonił do mnie Lucas i powiedział mi, że moja ciocia nie jest mu już potrzebna i mogę ją wziąć, ale podał mi warunek.
- Jaki?
- Że dokonamy zamianę. Ciocia pójdzie na wolno, a ja.. - przerwał jej.
- Nie pozwolę ci na to.
- Will.. Chcę ją ocalić.
- Dobrze, rozumiem to, ale nie w ten sposób. On pewnie domyślił, że ja pójdę z tobą, bo będę się bał o ciebie, że coś ci się stanie. On dokona zamiany, bo ty oddasz mu się samowolnie, a on ze swoimi podopiecznymi będzie mógł mnie zabić. Nie rób tego.
- Will. Ty naprawdę tego nie rozumiesz. Ona jest moją jedyną rodziną jaką tylko posiadam.. Zostanę wtedy tylko ja z bratem i z jego dziadkami..
- To nie są też twoi dziadkowie?
- Nie. Alex został adoptowany przez moich rodziców.
- Rozumiem.
Emma spojrzała na zegarek. Dochodziła godzina piętnasta.
- Umówiłaś się już z nim, prawda?
- Tak..
- Na którą?
- Na osiemnastą w parku.
- No powiem szczerze, że wybrał niezłe miejsce. Szczególnie, że tam mało ostatnio chodzi osób.. Radzę ci nie idź.
- Ja.. już jej nigdy nie zobaczę..?
- Nie chcę cię bardziej dołować..
- Powiedz mi prawdę - powiedziała z podniesionym głosem.
- Uspokój się.
- Nie. Powiedz mi prawdę. Chcę to usłyszeć na głos.
- Możliwe, że już jej nie zobaczysz.
Emma rozpłakała się. Jej łzy leciały jedna po drugiej spływając po policzku. Will podszedł do niej i ją przytulił.
- Jeśli nie będę mogła jej uratować to zginę razem z nią - powiedziała.
- Nie rób tego. Proszę cię.. Co będzie z twoim bratem? Tak po prostu go zostawisz?
- To przekażesz mu, że nie chcę już go widzieć.. Zrozumie to.
- Nie zrobię tego. Nie pozwolę ci też umrzeć. Jesteś młoda i masz wiele lat jeszcze do przeżycia. Nie marnuj tego.. Proszę.. - spojrzał w jej zapłakane oczy.
Powoli zbliżał się do pocałunku. Emma w ostatniej chwili go odepchnęła.
- Co ty robisz? Zapomniałeś, że masz dziewczynę, a ja chłopaka? - mówiąc to odepchnęła go i wybiegła z domu.
- Emmo, nie! Zaczekaj! - wybiegł za nią.
Emma nagle dostała dużo energii dzięki czemu zaczęła szybko biegać. Kierowała się w kierunku swojego domu. Nie zwracała już na to uwagi, że ktoś tam może być. Will nie mógł się ujawnić, że jest wampirem dlatego biegł jak zwykły człowiek. Ostatnio nie był w dobrej formie. Dogonił ją w połowie drogi i złapał ją za rękę. Emma gwałtownie się zatrzymała i spojrzała na niego.
- Zostaw mnie - powiedziała przez zapłakane oczy po czym wyrwała się i biegła dalej.
Will nie chciał już zatrzymywać, ale nie miał wyjścia. Czuł, że ktoś tam jest w jej domu i nie mógł dopuścić do tego, by tam pobiegła. Musiał to zrobić. Dzięki wampirzej szybkości dogonił ją, złapał ją w talii po czym zniknęli w mgnieniu oka. Zabrał ją z powrotem do domu. Gdy dotarli zamknął drzwi na klucz i schował do prawej kieszeni.
- Czego ode mnie chcesz? Czemu nie pozwoliłeś mi odejść? - powiedziała podniesionym głosem.
- Czułem, że tam, u ciebie w domu ktoś tam jest i nie mogłem pozwolić na to, żebyś tam się znalazła.
Emma spojrzała na niego ze złością po czym poszła na górę do swojego pokoju.
- Czekaj - złapał ją za rękę. Przepraszam.. Nie powinienem był tego robić.
- Ale zrobiłeś - odparła.
- Chciałem tylko cię pocieszyć.
- Całując mnie i to jako przyjaciel?! Rozumiem przytulenie, ale to co zrobiłeś.. przekroczyło granicę - mówiąc to poszła na górę.
Nic nie odpowiedział tylko odprowadził ją wzrokiem do pokoju. Podszedł do stolika. Wziął szklankę, poszedł do barku i nalał do pełna whisky, "Pure Malt". Wiedział, że zrobił źle.. Wziął łyk po czym zdenerwowany rzucił szklanką w ogień. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Poszedł otworzyć.
- Cześć, tęskniłeś? - uśmiechnęła się.
- Alice? Co ty tu robisz?
- Mogę wejść?
- Nie. Nigdy nie byłaś po moje stronie. Po co tu przyszłaś?
- W odwiedziny.
- Powiedz prawdę.
- No już przyjaciółce nie wierzysz? - spojrzała na niego po czym się lekko uśmiechnęła.
- My byliśmy wrogami i nadal tak jest.
- To w takim razie może zakopiemy topór i się pogodzimy?
- Niech zgadnę.. Lucas cię tu przysłał?
- Nie. Przyszłam samowolnie
- Nie wierzę ci - mówiąc to rozejrzał się czy ktoś nie czai się zza drzew.
- Z kim przyszłaś?
- Sama.
Will wciąż jej nie wierzył. Dzięki przemianie w wampira może robić wiele.. Czytać w myślach, latać, biegać szybciej niż normalni, hipnotyzować, ma zwiększoną siłę dzięki czemu ma dużą szansę na pokonanie kogoś.. Nie zwracając jej uwagi czytał jej w myślach "Czemu nie może mi zaufać.., coś długo się na mnie gapi, pewnie czyta mi w myślach.. ehh... i jak zobaczyłeś już coś niesamowitego?". Will przestał to robić.
- No dobrze. Wejdź.
Weszła do środka po czym zamknął za nią drzwi. Zaprowadził ją do salonu. Ona z nim nie miała szans. Pomimo, że miała trochę więcej lat jak on to i tak wiedział, że ją pokona.
- Więc po co konkretnie przyszłaś?
- Mówiłam już. W odwiedziny.
- Ja wiem, że coś ukrywasz. Powiedz to.
Will wyczuł to odkąd zaczął rozmawiać z nią w drzwiach.
- Nic nie ukrywam.
- To czemu nie jesteś teraz z Lucasem, hm? - spytał.
- Nie muszę z nim być cały czas - mówiąc to zauważyła, że już się wydała, ale mimo tego próbowała nie zdradzić się bardziej.
- No dobrze. Załóżmy, że ci wierzę - podszedł do niej bliżej.
- Widać, że się nie zmieniłeś - uśmiechnęła się.
- Wydaje ci się. Zmieniłem się, ale tego nie widać.
- Pamiętasz kiedyś nasze chwile? - spytała.
- Co do jednej - lekko się uśmiechnął.
- Chcesz je powtórzyć? - zaproponowała.
Will wiedział, że ma dziewczynę, ale żeby udał się jego plan, by się nabrała musiał na tą chwilę zapomnieć o Jasmin. I o Emmie.. Nic nie odpowiedział tylko ją pocałował. Po chwili spojrzeli sobie w oczy, a potem znów się pocałowali. Zrzucił wszystko ze stołu i położył tam Alice delikatnie ją pieszcząc. Emma usłyszała jakiś huk dobiegający z dołu. Wyszła z pokoju i spojrzała przez barierkę. Nie mogła uwierzyć, że widzi to na własne oczy. Wyjęła telefon i zrobiła zdjęcie, by później pokazać to Jass. Po chwili Alice zauważyła Emmę. Nienawidziła śmiertelników, ale uwielbiała delektować się ich krwią.
- Kto to jest? - spytała lekko go odsuwając.
Emma szybko się schowała żeby jej nie zauważyli jeszcze raz. Will spojrzał tam, ale nikogo nie widział.
- Nikogo tam nie ma.
- Widziałam tam dziewczynę.
- Wydaje ci się - zaczął ją ponownie całować.
- Kogo tu ukrywasz? - odepchnęła go z całej siły tak, że uderzył o regał z książkami.
Alice trzymała go za szyję.
- Powiedz mi kto tu jest.
- Jest tu tylko moja przyjaciółka, okey?
- Przyjaciółka? Jest jedną z nas?
- A co cię to obchodzi?
Złapała go mocniej a gardło.
- Zazdrosna jesteś? - zaśmiał się po czym odepchnął ją z całej siły. Czyżbyś włączyła uczucia? Lucas nie byłby w tej chwili zadowolony - lekko się uśmiechnął.
- Kim ona jest?
- Już mówiłem przyjaciółką.
- Chodzi mi o to czy jest wampirem tak jak my - westchnęła.
- Gdyby nie była to co?
- Czyli nie jest? - zaśmiała się. No proszę.
- Nic nie powiedziałem tylko spytałem, a to.. jest różnica.
Podeszła do niego.
- Wiesz, że nie lubię śmiertelników. Skąd wiedziałeś, że tu będę akurat w tym momencie? - spytała. Nie wiedziałam, że schowałeś przede mną soczystą kolację.
- Nie zjesz jej.
- A czemu by nie? - po chwili znalazła się na górze przy Emmie i dotykała delikatnie jej szyi.
- Zostaw ją - stanął przed nią.
- Ooo jakie to słodkie. Przyjaciel martwi się o przyjaciółkę - zaśmiała się.
- Nic się nie zmieniłaś.
- Myślałam, że mężczyzna taki jak ty dowie się, że ludzie.. przepraszam.. wampiry nigdy się nie zmieniają.
- Mylisz się. Potrafią się zmienić jeśli tylko tego pragną. Ja tego pragnąłem, więc udało mi się. Ty też powinnaś to zrobić.
- Czemu tak sądzisz? Powinieneś mnie zaakceptować taką jaką jestem.
- Wiesz. Wolę ciebie taką, jaka byłaś kiedyś.
- Will. Te czasy już minęły i nie ma po co do nich wracać - mówiąc to podeszła do niego i delikatnie dotykała jego policzka.
- Właśnie, że jest. Przypomnij sobie jaka byłaś wcześniej, a jaka jesteś teraz.
- I?
- I wtedy powinnaś w końcu zrozumieć dlaczego zerwałem z tobą - odepchnął jej rękę.
Odszedł od niej i podszedł do Emmy.
- Nic ci nie jest? - spytał.
- Nie - spojrzała na niego.
Odwróciła się w ich stronę.
- Już wszystko rozumiem.
- Co masz na myśli? - spytał.
- Wiem po co to wszystko wtedy było.
- Zamieniam się w słuch - spojrzał na Alice.
- Chciałeś, żebym zakochała się w tobie tylko po to byś ode mnie wyciągnął informacje na temat tego pierścienia. Ależ ja była głupia - powiedziała do siebie.
- Nie. Wtedy to ja naprawdę w tobie się zakochałem, ale już minęło.. Wspomnienia nie są już nic warte. To ty doprowadziłaś do zniszczenia naszego związku.
- Gdybyś nie pozwolił mi odejść nie byłoby tego wszystkiego.
- Alice. Ty to wszystko zaplanowałaś. Zrobiłaś to wszystko wiedząc, że i tak wstąpisz do jego szeregów. A najgorsze było to, że wciąż miałaś przede mną sekrety i wciąż kłamałaś mi prosto w twarz, a ja głupi się dawałem...
- Przepraszam cię, ale co ja miałam wtedy zrobić?
- Mogłaś ze mną porozmawiać. Wtedy byłem taki jak ty.. i razem byśmy mogli coś zdziałać.
- Will. On mnie zmuszał do tego. Zagroził mi, że jeśli nie zrobię tego co on chce i jeśli powiem komuś o tym, to zniszczy mi do końca życie. Jak już sam zauważyłeś już to zrobił. Straciłam prawie wszystko.. Straciłam kilku przyjaciół.. moich bliskich.. a najgorsze jest to, że ty odszedłeś.. Nie było mi łatwo się z tym wszystkim pogodzić.. To stało się tak nagle..
- Mi też nie jest łatwo, ale jakoś trzeba sobie poradzić.
Emma tylko przyglądała się i słuchała o czym mówią. Po chwili zabrała głos.
- Czemu się teraz nie wycofasz?
Alice spojrzała na nią.
- Bo nie mogę.
- Dlaczego? Nie potrafisz mu powiedzieć prosto w twarz "Nie"?
- Dla ciebie może to i łatwe, bo nie jesteś na moim miejscu.
- To wytłumacz mi.
- A po co mam ci wszystko mówić? Nawet cię nie znam!
- Uspokój się - powiedział.
- Przepraszam..
- Słuchaj - zaczął. Czułem, że masz przede mną jakąś tajemnicę. Powiesz mi co się dzieje?
Alice nie wiedziała czy powiedzieć mu o wszystkim czy nie. Domyśliła się, że i tak odsunie się od niej, więc nie miała co liczyć na więcej niż tylko przyjaźń. Po dłuższym zastanowieniu się postanowiła coś powiedzieć, ale nie wyjawi mu całej prawdy. Jeszcze nie teraz.
- Jeśli naprawdę nie mogę być z tobą to chociaż chcę cię ochronić przed tym co się niedługo stanie - spojrzała na niego.
- O czym ty mówisz?
- Lucas specjalnie do niej zadzwonił - spojrzała na Emmę, a potem odwróciła wzrok na Will'a. Chciał zrobić zamianę między nią, a jej ciotką tylko dlatego, żebyś wpadł w ich pułapkę.
- W jaką pułapkę? - spytał.
- Od paru miesięcy obserwował cię jak wygląda twój dzień, co robisz, czy masz jakiś znajomych.. Niedawno powiedział mi, że masz dziewczynę, Jasmin. Wie o niej wszystko tak samo jak i o niej - wskazała na Emmę.
- Jak to "wszystko"? - spytała.
- Wie gdzie mieszkacie, kim jesteście, do jakiej szkoły chodzicie, ile macie lat.. Dosłownie wszystko.
- Ale po co to wszystko? - dopytywała.
- Tylko po to, żeby schwytać Will'a. Pamiętasz jak uciekałaś przed swoją ciotką?
- Tak, a co?
- On ją zauroczył, ale po pewnym czasie zaczęła ci wszystko mówić - spojrzała na niego.
- Tak.. Wtedy to zauroczenie musiało przemijać.. ale dziwi mnie fakt dlaczego nie dał jej więcej czasu.
- Wyznaczył jej czas. Ostrzegł ją, że jeśli się nie wyrobi to zabije ją. Nie lubi marnować czasu.
- To dlatego powiedział mi przez telefon, że nie jest już mu potrzebna..
- Tak. Bynajmniej gdyby zrobił tą przemianę między nimi to on ją puści tak jak obiecywał, ale Emma..
- Co jej zrobi? - spytał trochę zdenerwowany.
- Będzie chciał ją zmienić w wampira lub w coś gorszego.. W ten sposób chce odpłacić ci za to, że nie przyjąłeś jego oferty. Gdy on przyszedł do mnie też nie chciałam wstąpić do jego szeregów i zmuszał mnie zabijając moich bliskich. Dlatego przyjęłam jego propozycję. Nie chciałam już nikogo więcej stracić..
- To jeśli Will nie wstąpi do jego szeregów to on może zabić jego bliskich? - spytała.
- Tak i na pewno nie będzie niczego żałował. Pójdzie na całość.
- Lucas wie, że tu jesteś?
- Nie. Dlatego teraz będzie lepiej jeśli sobie pójdę. Nie chcę, żeby pomyślał, że ci pomagam czy coś.
- Ok. I dzięki..
- Za co?
- Za pomoc. Gdyby nie ty, nie wiedziałbym dokładnie co ma zamiar zrobić.
- Nie ma sprawy - lekko się uśmiechnęła po czym zniknęła w mgnieniu oka.
- To co zrobisz - spojrzała na niego.
- Jeszcze nie wiem.
Spojrzała na zegarek. Dochodziła godzina 17 i w tej chwili ktoś zapukał do drzwi.