Całkowicie zapomnieli o przyjściu Darren'a i Jasmin.
- To pewnie Darren i Jasmin - oznajmiła.
- Pewnie tak, ale nie mów nic co się wydarzyło, dobrze? Zachowaj to po prostu dla siebie.
- Dobrze, ale wytłumacz mi coś.
- Wytłumaczę ci wszystko, ale trzeba wpuścić ich do środka. Nie będą przecież czekać na zewnątrz.
- Ok - westchnęła i poszła otworzyć im drzwi.
- Hey Emma - powiedziała jej przyjaciółka przytulając ją.
- Hey - odparła.
- Coś się stało? - spytała spoglądając na jej smutną twarz.
- Nie. Wszystko jest w porządku - lekko się uśmiechnęła.
- No dobrze - mówiąc to weszła do domu wraz z Darren'em.
Jasmin podeszła przywitać się ze swoim chłopakiem.
- Cześć - pocałował ją Darren.
- Hey - odwzajemniła pocałunek.
- Dobrze. Więc pójdźcie do salonu, a ja z Will'em zaraz przyjdę. Musimy o czymś porozmawiać.
- Ok - mówiąc to poszli do salonu, a Will i Emma poszli do jej tymczasowego pokoju.
Poszli na górę, weszli do pokoju po czym zamknął za nimi drzwi.
- Więc co konkretnie chcesz wiedzieć?
- Widziałam was jak się całowaliście. Na stole..
- To nie tak jak myślisz.
- A jak? I nie wiem co w tobie widzi Jasmin - westchnęła. Jak mogłeś jej to zrobić?
- Słuchaj. Zrobiłem to, bo chciałem ją przechytrzyć i... - przerwała mu.
- Przechytrzyć? Całując ją?
- Kiedyś z nią byłem i wiem jaka ona jest. Nic się nie zmieniła. Wyczułem, że ona nie bez powodu tu przyszła i dlatego do tego się posunąłem. Chciałem ją wrzucić do specjalnego pomieszczenia dla osób takich jak ona.Wiedziałem, że jestem z Jasmin, ale na tą chwilę musiałem o niej zapomnieć.
- Do jakiego pomieszczenia?
- Jest podobne do izolatki tylko, że ma trochę więcej przestrzeni. Jest tam okno i krzesło. Bym ją przywiązał do krzesła
- Rozumiem. To jak wytłumaczysz to co zrobiliście na stole? Mam zdjęcie i w każdej chwili mogę jej to pokazać.
- Nie rób tego. Proszę..
- Niby czemu? Powinna w końcu poznać prawdę kim tak naprawdę jesteś.
- Wiem, ale powiem jej to później.
- Taa... ile razy będziesz mi to mówił? - po wypowiedzeniu tych słów wyszła z pokoju i kierowała się do salonu.
Will poszedł za nią. Obydwoje siedzieli na sofie czekając na swoich partnerów. Emma podeszła do nich, a po chwili obok niej pojawił się Will.
- Chcę ci coś pokazać - powiedziała wyjmując telefon z kieszeni i wyszukując zdjęcia.
Było widać, że Will był zdenerwowany, ale Emma nie potrafiła tego tak po prostu odpuścić. Jest jej przyjaciółką i zawsze mówiły sobie wszystko, więc dlaczego miałaby tego jej nie pokazać, że ją zdradza? Wyszukała zdjęcie i miała już pokazać jej zdjęcie, ale Will szybkim ruchem zabrał jej telefon z ręki.
- Coś się stało? - spytała Jass.
- Oddaj mi ten telefon - powiedziała patrząc na niego z lodowatym wzrokiem.
- Nie. Ona powinna to ode mnie usłyszeć, a nie od ciebie - spojrzał na Emmę.
- O czym wy mówicie? - spojrzała na nich.
Spojrzeli po sobie.
- Nie wiesz kim tak naprawdę jestem - spojrzał na Jasmin.
- Co masz na myśli?
- Powiem ci wszystko, ale przyrzeknij mi, że nie uciekniesz i nikomu tego nie powiesz.
- No dobra. Nikomu nic nie powiem ani nie ucieknę.
- Jestem wampirem - powiedział poważnym tonem.
- J-jak to? - wyjąkała. To przecież nie możliwe.
Spojrzała po nich i zauważyła, że nawet się nie uśmiechnęli. Minę mieli poważną.
- Oni naprawdę nie żartują - pomyślała.
Usiadł obok niej i wszystko opowiedział ze szczegółami. Jak to się stało, przez kogo.. Po niecałych trzydziestu minutach Emma wstała, ubrała kurtkę po czym wyszła na spotkanie z Lucasem. Doszła tylko do drzwi. Will przerwał rozmowę, dogonił ją i stanął przed nią. Domyślił się gdzie pójdzie.
- Nigdzie nie pójdziesz.
- Muszę. Sam wiesz dlaczego.
- Wiem, ale nie pozwolę ci na to.
- Na co? - odezwał się Darren.
- Chce uratować mi życie, ale ja nie chcę.
- O co znów chodzi? - spytała Jass.
Will spojrzał jej w oczy.
- Nie rób tego. Nie ryzykuj życia. Nie martw się o mnie, poradzę sobie.
- Ale.. - przerwał jej.
- Po prostu tego nie rób. Nie rozumiesz tego? - powiedział już trochę wyższym tonem.
Emma nie chciała stracić już do końca swojej rodziny. Przyjaciół także.
- No dobrze - powiedziała zrezygnowana. Ale jeśli umrze przez to moja ciocia nie wybaczę ci tego - po wypowiedzeniu tych słów poszła na górę do swojego pokoju.
Darren poszedł za nią. Will nic nie odpowiedział tylko odprowadził ją wzrokiem.
- Co się dzieje? - powiedziała zakłopotana Jasmin podchodząc do niego.
- Emma chciała spotkać się z Lucasem, o którym już ci wspomniałem.
- Ale po co?
- Parę dni temu zauroczył jej ciotkę właśnie Lucas i była pod jego wpływem. Miała już ją przemienić, ale ja ją od tego powstrzymałem. Udało mi się ją pokonać, ale wtedy zaczęło to zauroczenie przemijać i wszystko mi powiedziała co chce zrobić i po co ona chciała ją zmienić. Kazała nam uciekać i tak zrobiliśmy. Od tamtej pory mieszka u mnie. Nie może tam wrócić, bo w każdej chwili mogą tam pójść. Teraz Lucas jakiś czas temu zadzwonił do Emmy i powiedział, że jeśli chce odzyskać swoją ciotkę to ma zjawić się o osiemnastej w parku, ale to nie jest zwykłe spotkanie. To przypomina transakcję. Oddajesz komuś swoje pieniądze w zamian za coś. Jej ciocia miałaby zostać wypuszczona na wolność w zamian a to, że Emma się odda mu. Lucas dobrze wiedział co robi. Myślał, że ja pójdę ją uratować, ale wtedy mógłby mnie zabić.
- Zabić?
- Tak. To tylko dlatego, że wiele razy odmówiłem mu do wstąpienia w jego szeregi. Jak już wiesz on mnie wszystkiego nauczył i nie chciał stracić tak dobrej osoby. Szybko się uczyłem, byłem silny, więc taki mężczyzna jak ja, na pewno by mu się przydał.
- To jest.. pokręcone.
- No cóż.. takie życie. Trzeba żyć dalej.
- A jeśli cię znajdzie?
Spojrzał jej w oczy.
- To mnie zabije.
- Co masz zamiar zrobić? - spytała z poważnym tonem.
- Nic - odparł.
- Jak to, nic? Will. On cię może zabić!
- A po co mam go szukać, skoro i tak mnie znajdzie wszędzie?!
- Will.. Martwię się o ciebie..
- Wiem, ale się nie martw - przytulił ją. Wszystko będzie dobrze.
- A co z Emmą?
- Będzie musiała jak na razie tu mieszkać. Nie może wrócić do siebie, bo możliwe, że czekają tam na nią i w każdej chwili mogą coś jej zrobić.
- Rozumiem.
- Mam do ciebie prośbę.
- Jaką? - spytała patrząc na niego.
- Jeśli zauważysz, że ktoś będzie ciebie śledził, często będziesz widziała tą osobę lub ktoś będzie ciebie wypytywał się na ten temat to przysięgnij mi, że nic nie powiesz i nie zrobisz nic głupiego.
- Dobrze, przysięgam.
Will spojrzał na nią po czym ją przytulił. Jasmin mocno wtuliła się w niego. Bardzo się o niego martwiła, ale o Emmę również. Nic jej nie powiedział, że jej coś może grozić. Wolał to zatrzymać dla siebie dlatego ją ostrzegł żeby nie robiła nic głupiego i nie wydała niczego, czego się dowiedziała. Jass domyślała się jak mogą się czuć w tej sytuacji. Usiedli w salonie i kontynuował dalszą opowieść z jego życia.
W pokoju Emmy.
- Emmo, to prawda co powiedział wtedy Will w salonie? - spytał Darren.
- Tak - westchnęła. Chciałam już to wszystko mieć za sobą..
- Domyślam się jak może być ci ciężko w tej sytuacji - podszedł do niej i ją przytulił.
Nic nie mówiła. Trudno było jej z tym wszystkim się pogodzić. Uwierzyć w to..
- To nie może być prawda - mówiła przez łzy.
- Wszystko będzie dobrze, pomogę ci.
- Jak? Tutaj zdana jestem tylko na siebie - odsunęła się.
- Może jednak nie? Słuchaj. My wszyscy ci pomożemy i na pewno nie pozwolimy ci zrobić coś głupiego jak to, co chciałaś właśnie zrobić.
- Czyli ratowanie mojej ciotki jest głupie, tak? - kiwnęła głową jakby chciała powiedzieć "Już wystarczająco powiedziałeś" po czym wyszła z pokoju zostawiając go samego.
Zeszła na dół i kierowała się w kierunku wyjścia.
- A ty gdzie idziesz? - spytał Will.
- Idę się przejść - mówiąc to otworzyła drzwi i wyszła.
Will dogonił ją w mgnieniu oka.
- Nie puszczę cię samą.
- Nie pójdę tam - spojrzała mu w oczy.
- Przyrzekasz?
- Tak.
- Jakoś nie mogę ci uwierzyć. Jasmin pójdzie z tobą.
- Ehh.. - westchnęła.
Will zawołał ją. Po chwili była przy nich.
- Co jest? - spytała.
- Pójdziesz z Emmą na spacer? Bo obawiam się, że zrobi sobie coś głupiego jak pójdzie sama - dokańczając zdanie spojrzał na nią po czym wzrok odwrócił do dziewczyny.
- No dobrze.
- Dzięki - pocałował ją czule.
Dziewczyny wyszły. Will zamknął za nimi drzwi i poszedł na górę sprawdzić co z Darren'em. Drzwi były lekko przymknięte, otworzył je.
- Co jej zrobiłeś?
- Nic - odparł.
- Powiedz prawdę. Widziałem jak była zdenerwowana, więc to napewno twoja sprawka.
- Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy - mówiąc to wyszedł z pokoju.
- Jesteś u mnie w domu, więc mam prawo wiedzieć.
- I tak ci nie powiem.
Darren wyszedł z domu trzaskając ze zdenerwowania drzwiami. Will został sam. Zszedł na dół i usiadł na fotelu pijąc przy tym trunek.
Dziewczyny wybrały się na spacer po mieście.
- Wiem, że nie dasz za wygraną, ale nie chcę żeby coś ci się stało.
- Wiem. Każdy nie chce, ale to tak naprawdę jest moja jedyna rodzina i nie chcę już nikogo stracić.
- Rozumiem to.
- Zrobisz coś dla mnie? - zatrzymały się i spojrzała na nią.
- Co takiego?
- Nie powiesz nikomu, że pójdę teraz na to spotkanie, ok?
- Nie. Ja to powiem. Sama wiesz dlaczego.
- Proszę, zrób to dla mnie.
- Przepraszam.. ale tego nie zrobię.
- Jasmin.. - spojrzała na nią.
- Nie zrobię. Sama wiesz, że jak coś postanowię to tak będzie i odwrotu nie ma.
- W takim razie wracaj do Will'a.
Zerknęła na zegarek. Jest osiemnasta dziesięć. Szybko pobiegła w stronę parku mając nadzieję, że tam jeszcze będą. Jasmin nie mogła nic zrobić. Gdyby ją zatrzymała to pewnie by się jej wyrwała lub zrobiłaby coś innego byle tylko odzyskać swoją ciotkę. Nie czekała an chwili i zadzwoniła do Will'a.
- Tak?
- Słuchaj zanim coś powiesz wysłuchaj mnie.
- No dobra, ale o co chodzi?
- Emma uciekła. Poszła na to cholerne spotkanie. Nic nie mogłam zrobić, naprawdę. Nie zdążyłam nawet odpowiedzieć jej ani słowa, bo zniknęła mi w mgnieniu oka.
- Eh.. No dobra, to ty wracaj do domu. Ja się tym zajmę.
- Nie, to moja przyjaciółka.
- Ale nie chcę byś narażała swoje życie, rozumiesz?
- Ale.. - nie dokończyła, bo jej przerwał.
- Żadne "ale". Nie chcę żeby coś ci się stało. Zrób tak jak mówiłem.
- No dobrze.
- Żadne "ale". Nie chcę żeby coś ci się stało. Zrób tak jak mówiłem.
- No dobrze.
Po tych słowach rozłączyła się i wracała do siebie. Will był zły na Emmę, że tak postąpiła. No cóż.. to przecież cała Emma. Wyszedł szybko z domu i kierował się do parku. Gdy dotarł na miejsce, ona już tam była i ci ludzie też. Will wspiął się na pobliskim drzewie i usiadł na jednej z gałęzi. Wsłuchiwał się w to, co mówią.
- Widać, że nie zależy ci na ciotce. Spóźniłaś się.
- Wiem, przepraszam. Wypuście ją wolno - powiedziała.
- Nie, Emmo.. Nie rób tego. Proszę.. - błagała ją ciocia.
- Muszę - odpowiedziała. Nie chcę żebyś odeszła..
Po jakimś czasie obok Willa pojawił się mężczyzna.
- Darren? Co ty tu robisz? - spytał.
- To samo co ty - odparł.
- Skąd wiedziałeś, że tu jestem?
- Jasmin mi powiedziała, że Emma chce to zrobić, ale nie sądziłem, że ty tu będziesz. Choć mogłem się domyślić.. Więc jak wygląda sytuacja?
- Jak widzisz wypuszczają jej ciotkę na wolno, a Emma wchodzi na jej miejsce.
- To co robimy? - spytał obserwując co się dzieje.
- Oni są trochę silniejsi od nas, ale wydaje mi się, że pokonamy ich.
- Bynajmniej musimy - dokończył Darren. No dobra, więc co najpierw robimy?
- Działamy od razu. Nie możemy tracić czasu.
- Ok. Więc na trzy skaczemy i zabijamy.
- Dobra.
- Raz, dwa, trzy!
Skoczyli z drzew i stanęli przed Emmą.
- Mówiłem, żebyś nikogo nie przyprowadzała! - powiedział ze złością Lucas.
- Bo nie przyprowadzałam. Co wy tu robicie? - skierowała się do Darren'a i Will'a.
- Ratujemy ci skórę - powiedział jeden z nich.
- Nie chcę.
- Chcesz, tylko o tym jeszcze nie wiesz. Jeszcze nam za to podziękujesz - uśmiechnął się Will w jej kierunku.
Lucas kazał swoim podopiecznym atakować nieproszonych gości. W pewnym momencie zrobiło się wielkie zamieszanie. Emma podeszła do cioci i ją przytuliła.
- Emmo. Nie rób tego, przyrzeknij mi.
- Ale dlaczego?
- Bo on mnie i tak zabije, a gdy ciebie zdobędzie to wyssie z ciebie całą krew płynącą w twoich żyłach i będziesz martwa.
- Więc tak czy inaczej obydwie zginiemy?
- Tak - odparła.
- Dlaczego to robi? - spytała.
- Nie wiem. Ale spytaj się swoich przyjaciół. Może oni wiedzą.
- Dobrze.
- To uciekaj z stąd, dobrze? - powiedziała głaszcząc jej policzek.
- Nie chcę cię stracić - miała oczy już we łzach.
- Nie płacz. Pomyśl sobie, że wyjechałam z stąd na zawsze.
- Nie potrafię - łzy powoli spływają jej po policzkach.
- Ale musisz - otarła jej łzy.
- Wydostanę cię z stąd - mówiąc to przetarła do końca łzy i sprawdziła czy ktoś się patrzy w ich stronę.
Wszyscy byli zajęci zabijaniem się nawzajem. Emma jej rozwiązywała sznury, którymi miała związane ręce.
- Co ty robisz?
- Ratuje ci życie.
Nic nie odpowiedziała. Po rozwiązaniu, wzięła ją za rękę i uciekły. Wróciły do domu. Gdy już dotarły, weszły do środka.
- Dzięki za ratunek - przytuliła ją.
- Nie ma sprawy.
Bridget spojrzała na nią.
- Poradzą sobie - pocieszyła ją.
- Ale to moja wina..
- Nie obwiniaj się za to. Tak naprawdę to wierze ci, że nie kazałaś im tu przychodzić. Oni przyszli ot tak, bo martwili się o ciebie. Na ich miejscu też bym się martwiła.
Emma nic nie odpowiedziała tylko kiwnęła lekko głową.
- No dobrze, to ja idę się położyć. Jestem ty wszystkim już wyczerpana.
- Dobrze.
Bridget poszła do swojej sypialni i położyła się spać. Emma usiadła na sofie i martwiła się o swoich przyjaciół. Wiedziała kim są tak naprawdę i wiedziała, że z taką siłą jaką mają to pokonają ich, ale z tego co wie to Lucas może ich załatwić tak szybko jak pstryknięcie palcem. Minęła jakaś godzina i w pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi. Otworzyła drzwi i jej zmartwienie odeszło w niepamięć.
- Dobrze, że wam nic nie jest - przytuliła Darren'a, a potem Will'a.
- Yhym - odparł Will.
- Wejdźcie.
Weszli do środka po czym zamknął drzwi.
- Słuchaj. Masz tego więcej nie robić, rozumiesz? - powiedział Will.
- Nie prosiłam o pomoc.
- Dziewczyno wiesz co ty byś zrobiła? Zabiłabyś siebie i jeszcze swoją ciotkę.
- Ale uratowałam ją.
- Mimo wszystko. Nie powinnaś tego robić. Sam mówiłem ci jakie mogą być tego konsekwencje.
- Gdybyś zauważył, że to moja jedyna rodzina jaką mam postąpiłbyś tak samo! - podniosła głos.
- Dobra, przestańcie się już kłócić - powiedział Darren.
Will tylko prychnął i wyszedł z domu.
- Nie przejmuj się nim. On już taki jest - mówiąc to przytulił ją.
- Czemu inni nie potrafią mnie po prostu zrozumieć?
- Tego nie wiem, ale ja cię rozumiem. Sam przez to przechodziłem..
- Jak to? - lekko się odsunęła.
- Też musiałem wybierać pomiędzy sobą, a rodziną.
- I kogo wybrałeś?
- Wiem, to może zabrzmi głupio i dziwnie, ale wybrałem siebie.
- A czemu nie rodzinę? Nie była dla ciebie wszystkim?
- Była, ale to tylko tak z pozoru. Wiesz.. oni byli wampirami i nawet tego nam, swojej rodzinie nie powiedzieli. To wtedy dla mnie było dziwne i trudne do zrozumienia. Po jakimś czasie zdecydowali się, by wyjawić ich sekret, który sam poznałem wcześniej tylko wtedy nie mogłem w to uwierzyć. Gdy oni mi to powiedzieli wtedy zrozumiałem, że to co widziałem było prawdą. Nie chciałem ich znać, więc wyniosłem się z stamtąd. Byli zdziwieni, że nie chcę być taki sam jak oni, ale to mój wybór. Ale jak widzisz i tak jestem taki, jak oni..
- Rozumiem cię - wtuliła się w niego. Mam nadzieję, że taki dzień jak ten, już się nie powtórzy.
- Też mam taką nadzieję, ale tego ci nie obiecuję. Lucas i tak wróci po ciebie, bo najbardziej na tobie mu zależy. Ty jesteś jego rozwiązaniem.
Co tak mało :( proszę Cię pisz więcej ;)
OdpowiedzUsuńhttp://rosalie28.blogspot.com/
UsuńZapraszam
Pisze, pisze ;P tylko wiesz. Szkoła zajmuje dużo czasu, więc będę dawać tylko 1 rozdział tygodniowo i będę wstawiać je w weekendy. No chyba, że dopadnie mnie wena i będę pisać i pisać to może wstawiłabym 2.
Usuńmiałabym do Ciebie prośbę :) mogłabyś gdzieś polecić mojego bloga nowego właśnie tam wstawiam moją książkę po prostu jestem ciekawa opini innych co w ogóle o tym sądzą :
Usuńhttp://rosalie28.blogspot.com/
(Klaudynka ) :)
no właśnie co tak mało? ;))))
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Strasznie mi się podoba, a najbardziej jak Will i Darren przyszli na ratunek Emmie. Fantastyczny monet. Czekam na kolejny rozdział ;D
OdpowiedzUsuń*moment - literówka, przepraszam ;D
UsuńSupeer , trzymam Cię za słowo że bd dadowała 1 rozdział tygodniowo . Wielbię twojego bloga i nie moge się doczekeć kolejnego rozdziału ; * x d [ aQQ x D czyli The maximum ]
OdpowiedzUsuńTu Nadia/indomitable. Kochanie pięknie piszesz! < 333 Pisz dalej.! ;DD
OdpowiedzUsuńPrzepraszam Was, ale raczej dziś nie dodam. Pisałam, można nawet powiedzieć, że prawie kończyłam, pisać następny rozdział, gdyż w pewnej chwili(uwaga, uwaga, teraz moja inteligencja xd)przez przypadek usunęłam karty, w której m.in. był mój wpis i wszystko się wyrzuciło ; // więc dzisiaj już nie zdąże tego napisać ponownie i go wrzucić. Postaram się jak najszybciej to zrobić. Jeszcze raz przepraszam ;*
OdpowiedzUsuńFajne!!! ZApraszam na mojego blooga :P
OdpowiedzUsuń