niedziela, 19 lutego 2012

Rozdział 9

W domu Emmy.
- Jego rozwiązaniem?
- Tak.
- Ale do czego?
- Jego tajemnicy. 
- A konkretnie?
- Nie wiem. Nikt nie wie oprócz niego oczywiście.
- To co ja mam zrobić?
- Na razie nic. Jakbyś podejrzewała, że ktoś tu jest, w domu lub gdzieś w pobliżu ciebie to od razu zadzwoń do mnie.
- Dobrze. 
- Jest jeszcze jedna sprawa.
- Tak?
- Ten dom.. nie jest bezpieczny.
- Co masz na myśli?
- Jego hybrydy mogą wejść do ciebie w każdej chwili, ty nie rozpoznasz ich, bo mogą się przedstawić jako przyjaciel twojego przyjaciela lub kogoś innego. I myślałem nad tym czy we dwie nie będziecie chciały się przeprowadzić do mnie.
- Darren.. Nie chcę się narzucać to po pierwsze, a po drugie to tak czy inaczej będziemy musiały nauczyć się żyć w takich sytuacjach.
- Dobrze, ale martwię się o ciebie i chciałbym, żebyś chociaż na te kilka dni zamieszkała u mnie. 
- No dobrze, ale kilka dni, ok? Nie chcę się tobie narzucać. No i Will'owi.
- Nie narzucasz się - posłał jej lekki uśmiech. A Will'em się nie przejmuj. Więc mam nadzieję, że już dzisiaj będziesz u mnie.
- Może. Moja ciocia zasnęła, bo jest zmęczona już tym wszystkim, więc nie wiem.
- Dobrze. To poczekamy aż się obudzi.
- Zostajesz ze mną?
- A nie chcesz? Jeśli nie to mogę pójść do siebie.
- Nie, zostań. Nie chcę tu być sama - spojrzała na niego.
- Dobrze, zostanę - przytulił ją. Mam do ciebie pytanie.
- Tak?
- Zauważyłem, że spędzasz więcej czasu z Will'em niż ze mną.. - przerwała mu
- Darren. To nie tak jak myślisz. On jest dla mnie po prostu przyjacielem, nic więcej. 
- Na pewno? - upewnił się.
- Tak, na pewno. 
- No dobrze, wierzę ci. Tylko chciałbym żebyś spędzała więcej czasu ze mną, ze swoich chłopakiem.
- Ty jesteś dla mnie wszystkim. Dla ciebie zawsze znajdę czas - obdarzyła go lekkim uśmiechem.
- I nawzajem - odwzajemnił uśmiech po czym namiętnie ją pocałował. Będziesz chciała mieszkać ze mną w pokoju? - spytał po chwili.
- Chętnie, ale wiesz.. nie chciałabym zostawiać jej samej. Boję się o nią, że któregoś dnia jej już nie zobaczę.. - spojrzała na niego ze smutną miną.
- Dobrze kochanie. 
Czekając aż Bridget się obudzi, Emma i Darren siedzieli na sofie, tuląc się w salonie i oglądając tv. Po kilku godzinach, jej ciocia zeszła na dół. 
- Już nie śpisz? - spytała Emma.
- Jak widzisz - posłała jej uśmiech. 
- Jest taka sprawa, że przenosimy się na jakiś czas do Darren'a.
- Po co?
- Nie jesteście tu bezpieczne - powiedział. W każdej chwili mogą was wykiwać lub zrobić cokolwiek tylko żeby mieć to, czego chcą. 
- A nie będziemy się wam narzucać?
- Nie, nie będziecie - posłał jej lekki uśmiech.
- No dobrze - powiedziała zrezygnowana. Zaraz będę gotowa.  
- Ja też pójdę się spakować - spojrzała na niego.
- Dobrze - odparł.
Emma poszła do swojego pokoju i spakowała rzeczy wraz z ciocią. Po niecałej godzinie, dziewczyny były gotowe. Zeszły na dół z walizkami. Obydwie miały po dwie. 
- Gotowe? - spytał.
- Tak - odparła Bridget.
Darren lekko kiwnął głową po czym wziął walizki od cioci Emmy. Wyszedł z Emmą i wsadzili je do auta. Bridget Stała w drzwiach i rozglądywała się po mieszkaniu. Czuła, że to jest jej ostatni raz, kiedy widzi ich dom. 
- Ciociu, idziesz? - spytała Emma patrząc na nią
- Tak, idę - odparła po czym zamknęła drzwi i wsiadła do auta wraz z Emmą i Darren'em.
Ruszyli. Zmierzali w kierunku jego domu. Jechali ulicami, które rozświetlały lampy porozstawiane po obu stronach chodnika. Dochodziła godzina dwudziesta. Wiele osób przyglądało im się. Spoglądali na nich jakby byli jakimiś osobami, którzy wyglądają inaczej niż oni.. byliby nie z tego świata.. To było dla nich dziwne. Po jakimś czasie dotarli na miejsce. Wyszli z samochodu i Darren wziął walizki Bridget, a Emma swoje. 
- Wow.. Ale tu pięknie - powiedziała Bridget rozglądając się.
- A zobaczysz jak jest wewnątrz - uśmiechnęła się spoglądając na nią.
Darren spojrzał na nie o obdarzył je lekkim uśmiechem po czym zmierzali w kierunku drzwi. Po chwili byli w środku. Odstawili walizki przy schodach. Zza drzwi wyłonił się Will.
- Co tu się dzieje? - spojrzał na nie z lekkim grymasem na twarzy.
- Dziewczyny będą tu mieszkać przez jakiś czas - odparł Darren.
- Mam nadzieję, że nie będziemy przeszkadzać - powiedziała z delikatnym uśmiechem w kierunku Will'a.
Nic nie odpowiedział. Ubrał na siebie, czarną, skórzaną kurtkę po czym wyszedł z domu lekko trzaskając drzwiami.
- Wiedziałam.. - mruknęła pod nosem Emma.
- Emmo - podszedł do niej - nie przejmuj się nim. On pogodzi się z taką sytuacją jaka jest teraz tylko po prostu potrzebuje trochę czasu, by się z tym oswoić.
Lekko kiwnęła głową w odpowiedzi. 
- Który pokój możemy zająć? - spytała po chwili.
- Zaprowadzę was - musnął ją w wargi.
Zabrali walizki i zaprowadził ich do pokoju, który znajdował się pomiędzy pokojem Will'a, a Darren'a. Pokój niczym się nie wyróżniał. Podobny był do pozostałych. Naprzeciwko drzwi były dwa duże okna w ciemnym kolorze, które lekko przysłaniają zasłony. Ściany mają kolor ciemnej czerwieni. Po lewej stronie stoi wielkie łóżko, a na nim wiele ozdobnych poduszek. W obrębie łóżka, leży duży dywan ze wzorkami o ciemnych kolorach mieniący się też jasnymi. Po drugiej stronie pokoju stoi zwykła szafa na ubrania oraz biurko wraz z krzesłem. Darren i Emma odstawili walizki przy łóżku. 
- Piękny pokój - zachwycała się Bridget. 
Nic nie odpowiedział, lecz tylko kiwnął głową z delikatnym uśmiechem.
- No dobrze. Więc wypakujcie się, ja nie będę wam przeszkadzał. Jeśli byście czegoś potrzebowały to będę na dole, w salonie.
- Dobrze - odpowiedziała krótko Emma.
Darren zszedł na dół po schodach po czym kierował się do salonu. Gdy już tam się znalazł, podszedł do stolika z alkoholem i nalał sobie trunku do szklanki i usiadł na fotelu, przy kominku. Dziewczyny w tym czasie wypakowywały się.
- Emmo?
- Tak?
- Długo chcesz tu zostać?
- Nie ciociu. Nie chcę się narzucać. Bynajmniej Will'owi..  
- Rozumiem.
- Zresztą. Sama widziałaś jak to przyjął gdy nas zobaczył - spojrzała na nią po czym znów wróciła do rozpakowywania się.
- Wiem, widziałam. Trudno było nie zauważyć. Tylko dziwi mnie jeden fakt..
- Jaki? - dopytywała się.
- Wcześniej zauważyłam, że spędzałaś z nim więcej czasu i wtedy zawsze widziałam jego uśmiech na twarzy kiedy na ciebie spoglądał, a teraz, odkąd jesteś z Darren'em on zrobił się taki inny.. 
- Inny? Co masz na myśli?
- Hm.. mi się wydaje, że jest zazdrosny o ciebie, Emmo.
- O mnie? - zaśmiała się. Nie żartuj.
- Tak, o ciebie i nie żartuję. Mówię poważnie. Jeszcze tego nie zauważyłaś? - spojrzała na nią.
Przemilczała to.
- Ciociu, możemy zmienić temat? Nie mam ochoty o tym rozmawiać - spojrzały po sobie.
- No dobrze, ale wiedz, że tak jest. 
- Yhm - lekko kiwnęła głową.
Po niecałej godzinie, dziewczyny się rozpakowały. Emma poszła na dół do Darren'a, a Bridget została w pokoju i położyła się na łóżku. Rozmyślała nad swoim życiem.. sytuacją jaka jest teraz.. co by było gdyby...i tak dalej... Emma, po chwili była tuż obok niego.
- Już się rozpakowałyśmy - powiedziała z lekkim uśmiechem.
- To dobrze - odwzajemnił uśmiech po czym stanął przy niej w mgnieniu oka i przyciągnął ją do siebie. Kocham Cię - szepnął jej do ucha.
- Ja Ciebie też kotku - jej oczy lśniły na jego widok tak, jakby była małym dzieckiem, która przed chwilą dostała swoją upragnioną zabawkę.
Pocałował ją namiętnie. Odwzajemniła.
- Wiesz.. wciąż mnie dręczy Will.. - zwierzyła się po chwili.
- Will?
- Tak. Wiem, że mówiłeś mi, że musi się przyzwyczaić, ale wiem, że każdego dnia będzie tak samo. Ja nie chcę, żeby była taka drętwa atmosfera odkąd się przeprowadziłyśmy.
- Emmo - przerwał jej i dotknął delikatnie jej policzków spoglądając sobie nawzajem w oczy. Nie przejmuj się nim. Poradzi sobie. Tyle lat bez siebie wytrzymaliśmy i poradziliśmy sobie obydwoje. I zrozum, że jeśli wtedy sobie poradził to teraz też poradzi. Nie ma to znaczenia od sytuacji, bez wyjątku.
- No dobrze - westchnęła. Ale pamiętaj. Nie chcę popsuć między wami relacji i też nie chcę sobie popsuć relacji między mną, a nim... Ale wiedz, że robię to tylko ze względu na ciebie, bo cię kocham.
- Nie popsujesz i dziękuje - pocałował ją po czym mocno przytulił do siebie.

Will chodził ciemnymi uliczkami Survival. Po jakimś czasie zdecydował się wstąpić do baru. Gdy dotarł na miejsce, wszedł do środka. W ten wieczór przybyło wiele osób. Podszedł do baru, usiadł przy nim i zamówił tequile. Czekając na swoje zamówienie rozglądał się po barze szukając jakiejś dziewczyny, która mogłaby być jego ofiarą. Uwielbiał uwodzić, a potem zabijać. To była jego pasja. Tak samo jak i Darrena, ale on się z tym wciąż kryje. O tym wie tylko Will. W końcu byli przyjaciółmi i wiedzieli dosłownie o sobie wszystko. Will ma wciąż jakąś nadzieje, że może stać się zwykłym człowiekiem, nie wampirem, ale ta nadzieja z każdym dniem wygasa.. Po chwili dostał swój trunek i pił. Po jakimś czasie podeszła do niego pewna kobieta. 
- Mogę się przysiąść?
- To miejsce publiczne, więc tak - odparł.
- Yhm - lekko kiwnęła głową po czym usiadła tuż obok niego i zamówiła martini.
- Więc co powiesz? - spojrzała na niego.
- Nic ciekawego.
- Widzę, że nie masz ochoty rozmawiać.
Spojrzał na nią. Will był zafascynowany kiedy ją zobaczył. Nie widział jeszcze tak przepięknej kobiety, oprócz Emmy. Jej wygląd zewnętrzny przypomina piękny widok zachodzącego słońca. Rudawe, lekko kręcące się włosy, miodowe i inteligentne spoglądające oczy i brzoskwiniowa karnacja skóry wygląda olśniewająco. Cudowna, radująca się twarz, rozpromieniona tajemniczym uśmiechem przypomina kwiat kwitnącej róży. Oczy niczym dwa diamenty. Wyrażają piękność duszy i kosztowny blask. Will'owi trudno jest nie zwracać na nią uwagi.
- Po prostu mam zły dzień.. Jestem Will - podał dłoń.
- Samantha, ale mów mi Sam - lekko ścisnęła dłoń. Miło mi poznać - uśmiechnęła się delikatnie.
- Mnie również - odwzajemnił uśmiech spoglądając na nią i wziął łyk swojego trunku.
- Więc co tu robisz? Zatapiasz smutki?
- Nie nazwałbym tego smutkami. Raczej swoją złość.
- A co się stało? - spytała zmartwiona.
- Nie chcę cię zanudzać.
- Mam czas - wzięła łyk martini.
- Chodzi o pewną dziewczynę.. - przerwała mu.
- Zerwanie?
- Nie. Nawet nie byliśmy razem - zaśmiał się lekko pod nosem. Po prostu wybrała kogoś innego i niedawno wprowadziła się do mnie i mojego kolegi, Darren'a.
- Darren? Darren Salvus?
- Tak to on, znasz go?
- No pewnie! Chodziliśmy razem do liceum i byliśmy parą. Szczęśliwą parą - poprawiła się.
- To super.. - mruknął pod nosem.
- Więc mówisz, że ma dziewczynę, huh? - wzięła łyk.
- No tak.
- A jak się ona nazywa?
- Emma Stone, a co? - spojrzał na nią.
- Nic. Po prostu pytam z ciekawości - wzięła kolejny łyk. Zmienił się?
- Pod jakim względem?
- No wiesz.. wygląd, charakter i tak dalej..
- Kiedyś był moim najlepszym przyjacielem, ale całkiem niedawno odnowiliśmy przyjaźń choć już nie jest taki sam jak poprzednio. Zmienił się całkowicie. Już w ogóle go nie poznaje. Nikt go nie poznaje.. 
- Jak rozumiem.. zmienił się na gorsze, tak?
- Tak - odpowiedział bez namysłu.
- Yhm - lekko pokręciła głową. A czemu straciliście ze sobą kontakt?
- Istotne? - spytał.
- Przepraszam. Jestem nachalna.. - urwała i wzięła kolejny łyk. A opowiesz mi o jego dziewczynie?
- Widzę, że ktoś tu jest zazdrosny.. - spojrzał na nią z uśmiechem. 
- Wcale, że nie - odparła. Po prostu chcę wiedzieć - delikatnie się uśmiechnęła.
- No dobra, więc co chcesz wiedzieć? 
- Jaka jest.
- Szczerze mówiąc długo jej nie znam. Jedynie z czasów kiedy byliśmy w wieku dziewięciu lat. Wtedy Darren  miał taką obsesję na jej punkcie. 
- Obsesję?
- No wiesz.. obserwował ją zamiast pójść do niej i od razu z nią pogadać. Robił tak przez kilka lat. Dopiero po tylu latach zdecydował się coś zdziałać. 
- Rozumiem. A długo są ze sobą?
- Od paru dni.
- Dobrze im teraz razem?
- Nie obchodzi mnie to - odrzekł. Poza tym czemu nie pójdziesz do niego i się nie zapytasz?
- Bo może mnie już nie pamiętać.. Minęło zbyt wiele czasu..
Will wypił swój trunek.
- No dobra, już na mnie czas. Miło mi cię poznać, Sam - uśmiechnął się uwodzicielsko po czym pocałował delikatnie jej dłoń i odszedł zmierzając w kierunku drzwi.
- Czekaj!
Odwrócił się.
- Tak?
- Miło mi cię było poznać - uśmiechnęła się szeroko.
- Mi ciebie również - odwzajemnił lekkim uśmiechem po czym wyszedł z lokalu i kierował się do siebie.
Samantha została w lokalu i piła kolejną whisky. Po jakimś czasie zaczęła wyrywać jakiegoś mężczyznę... Will szedł ciemnymi ulicami. Gdzieniegdzie rozświetlały mu drogę latarnie. Mijał ludzi, którzy byli nietrzeźwi lub po prostu wygłupiali się ze swoimi znajomymi. Po dłuższym czasie zgłodniał. Uwiódł przypadkową kobietę, którą potem zabił w lesie rozkoszując się jej soczystą krwią. Upewnił się, że nikt go nie widzi. Ciało przykrył liśćmi tak, że nie było jej w ogóle widać. Nikt nie zorientowałby się, że ktoś mógłby tam leżeć. Po jakimś czasie zmierzał w kierunku domu.
Jest godzina dwudziesta druga dwanaście. Wszyscy położyli się spać. Will wszedł do domu. 
- Ale cicho - mruknął pod nosem.
Poszedł na górę do łazienki, wziął prysznic po czym położył się spać. Następnego dnia, Emma wraz z Darren'em wstali po godzinie ósmej. Zszedł na dół kierując się do kuchni. Przygotowywał śniadanie dla wszystkich. Emma poszła do łazienki, by się odświeżyć i przebrać się w czyste ubrania. Will po jakimś czasie się obudził. Poszedł do łazienki szykować się. Po dłuższym czasie zdecydował się wyjść z pokoju, by pogadać z Darren'em. Po wyjściu z pokoju, wpadł na Emmę. Spojrzeli po sobie, po czym Will odszedł. Emma zmierzała w kierunku jadalni. 
- Śniadanie gotowe - powiedział Darren stojąc przy stole w jadalni.
- Dziękuje kochanie - podeszła do niego i pocałowała go czule.
- Darren, możemy pogadać?
- No dobra - odrzekł po chwili.
Emma zasiadła przy stole i jadła już śniadanie wraz z Bridget, która przed chwilą przyszła do jadalni. Will i Darren poszli do salonu. 
- Więc o co chodzi? - dopytywał.
- Po co je tu przyprowadziłeś?
- Słuchaj. Lucas w każdej chwili może tam wrócić i gdyby zostały.. nie wiadomo co by było. Wiesz jak to on. .. Zawsze znajdzie jakiś sposób żeby je przechytrzyć. Nie chciałem ryzykować ich życia, więc na jakiś czas przeprowadziły się tutaj.
Will lekko kiwnął głową.
- Na długo?
- Nie wiem jeszcze na ile, a co?
- Tak pytam.. - powiedział zmieszany.
- Wiem, że coś jest nie tak. Co zrobiłeś?
- Nic.
- Will?
- Naprawdę nic! 
Po jakimś czasie, Emma dostała telefon. Nie wyświetlił jej się numer, ale odebrała.
- Tak?
- Może ci się udało ją odzyskać, ale pamiętaj, że z tobą jeszcze nie skończyłem. Niedługo spodziewaj się mojej wizyty.. - zaśmiał się przez telefon po czym się rozłączył.
- Coś się stało? - spytała ciocia.
- To był Lucas.. Powiedział mi, że niedługo złoży mi wizytę..
- Powiedz to Darren'owi. On pewnie będzie wiedział co zrobić.
- Dobrze - mówiąc to wstała z krzesła i kierowała się do salonu.
- To co cię dręczy, hm? - kontynuowali dalszą rozmowę.
- Po prostu nie chcę, żeby tu mieszkała, ok? - powiedział z podniesionym głosem.
Gdy Will wypowiedział te słowa, Emma była w pokoju. Słyszała to. Spojrzała na nich, a oni na nią. Emma bez zastanowienia szybko wybiegła z domu.
- Widzisz co narobiłeś?!
Darren pobiegł za nią. Will został i nawet nie kiwnął palcem, by ją przeprosić. On taki nie jest. On jest chłodnym krwiopijcą bez uczuć, tak jak Darren, ale Darren'a zmieniła Emma. Już taki nie jest, ale gdyby go znała z drugiej strony.. W ogóle nie zadawałaby się z nim. Will wyszedł się przejść. Miał dosyć już tego wszystkiego. Najlepiej by chciał pozabijać wszystkich. Dla niego bycie wampirem teraz wydaje się być świetne, ma mroczną stronę, ale też ma wady, nie tylko zalety. Emma kierowała się w stronę lasu, który znajdował się niedaleko parceli. Po chwili, Darren dogonił ją z wampirzą szybkością. 
- Kochanie, nie przejmuj się tym - mówiąc to ocierał delikatnie jej łzy, które spływały po policzkach.
- Darren. Jak mam się nie przejmować?
- Przywyknie do tego po jakimś czasie.
- Jak długo? Nie mam zamiaru przebywać w miejscu gdzie nie jestem niemile widziana z moją ciocią - spojrzała na niego.
- Ehh.. -westchnął. Wcześniej ci coś mówiłem. 
- Tak, ale teraz jest tak, jak ja mówiłam. A zamiast się kłócić... - urwała. Będzie lepiej gdy natychmiast się wyprowadzę - spojrzała mu w oczy po czym kierowała się do domu. 
Darren poszedł z nią próbując ją jeszcze jakoś przekonać. Will siedział w salonie i zauważył ją pijąc burbon. Emma poszła na górę do pokoju i bez zastanowienia zaczęła pakować swoje rzeczy. Darren nie poszedł za nią. Poszedł do Will'a i spoliczkował go.
- To wszystko to twoja wina - skwitował po czym wyszedł z domu coś załatwić.
Will wziął kolejny łyk patrząc się na drzwi od pokoju, w którym przebywa Emma. Po chwili odstawił szklankę na stoliku i poszedł do pokoju, w którym mieszka Emma z jej ciocią. Drzwi były lekko uchylone. Zapukał w drzwi. Emma spojrzała na niego.
- Już się pakuję, więc się nie martw. Zaraz nas nie będzie - powiedziała po chwili po czym wróciła do pakowania się.
- Przepraszam cię za tamto - westchnął. Nie to miałem na myśli.
- Wiem co miałeś. Od początku wiedziałam, że to zły pomysł, ale Darren nalegał.. - urwała.
-  Darren?
- Tak, on, a co?
- Nie, nic.. Nie pakuj się. Zostań.
- Nie chcę stwarzać już dla nikogo problemu.
Podszedł do niej po czym wziął z jej ręki ubrania, które miała włożyć do torby. Spojrzeli po sobie.
- Will. Ja nie zmienię zdania. Wiem jaka jest prawda, więc nie pocieszaj mnie kłamstwem.
- Zrozum to. Nie chciałem tego powiedzieć. 
- Ale to zrobiłeś.. - westchnęła. A twoje przeprosiny nic nie zmienią.
- To co mam zrobić, żebyś została?
- Nie wiem, ale raczej będzie lepiej gdy usunę się z twojego życia. Wtedy nie będę twoim problemem - po wypowiedzeniu tych słów pakowała się dalej.
- Ty nic nie rozumiesz, prawda?
- Rozumiem wszystko doskonale. 
- Właśnie, że nie.
Znów przerwała pakowanie i spojrzała na niego.
- To czego twoim zdaniem nie rozumiem?
- Jeszcze nie zauważyłaś?
- Niby czego?
- Darren nie jest taki, jaki myślisz. Jest inny.
- Do czego zmierzasz?
Nie wiedział czy był gotowy zdradzić jej sekret. Po dłuższym namyśle zdecydował się zaczekać z tym.
- Po jakimś czasie zrozumiesz kto jest dla ciebie ważniejszy - po wypowiedzeniu tych słów wyszedł z pokoju.
Emma odprowadziła go wzrokiem. Usiadła na łóżku i zastanawiała się co zrobić. Zostać? Czy może pójść w nieznane? Lubiła go, nie chciała tracić z nim kontaktu, ale to co powiedział w salonie.. Emma była zła na niego za to co zrobił, ale też była gotowa mu przebaczyć. 

niedziela, 5 lutego 2012

Rozdział 8

Całkowicie zapomnieli o przyjściu Darren'a i Jasmin. 
- To pewnie Darren i Jasmin - oznajmiła.
- Pewnie tak, ale nie mów nic co się wydarzyło, dobrze? Zachowaj to po prostu dla siebie.
- Dobrze, ale wytłumacz mi coś.
- Wytłumaczę ci wszystko, ale trzeba wpuścić ich do środka. Nie będą przecież czekać na zewnątrz.
- Ok - westchnęła i poszła otworzyć im drzwi.
- Hey Emma - powiedziała jej przyjaciółka przytulając ją. 
- Hey - odparła.
- Coś się stało? - spytała spoglądając na jej smutną twarz.
- Nie. Wszystko jest w porządku - lekko się uśmiechnęła.
- No dobrze - mówiąc to weszła do domu wraz z Darren'em.
Jasmin podeszła przywitać się ze swoim chłopakiem.
- Cześć - pocałował ją Darren.
- Hey - odwzajemniła pocałunek.
- Dobrze. Więc pójdźcie do salonu, a ja z Will'em zaraz przyjdę. Musimy o czymś porozmawiać.
- Ok - mówiąc to poszli do salonu, a Will i Emma poszli do jej tymczasowego pokoju.
Poszli na górę, weszli do pokoju po czym zamknął za nimi drzwi.
- Więc co konkretnie chcesz wiedzieć?
- Widziałam was jak się całowaliście. Na stole.. 
- To nie tak jak myślisz.
- A jak? I nie wiem co w tobie widzi Jasmin - westchnęła. Jak mogłeś jej to zrobić? 
- Słuchaj. Zrobiłem to, bo chciałem ją przechytrzyć i... - przerwała mu.
- Przechytrzyć? Całując ją?
- Kiedyś z nią byłem i wiem jaka ona jest. Nic się nie zmieniła. Wyczułem, że ona nie bez powodu tu przyszła i dlatego do tego się posunąłem. Chciałem ją wrzucić do specjalnego pomieszczenia dla osób takich jak ona.Wiedziałem, że jestem z Jasmin, ale na tą chwilę musiałem o niej zapomnieć.
- Do jakiego pomieszczenia?
- Jest podobne do izolatki tylko, że ma trochę więcej przestrzeni. Jest tam okno i krzesło. Bym ją przywiązał do krzesła 
- Rozumiem. To jak wytłumaczysz to co zrobiliście na stole? Mam zdjęcie i w każdej chwili mogę jej to pokazać.
- Nie rób tego. Proszę..
- Niby czemu? Powinna w końcu poznać prawdę kim tak naprawdę jesteś.
- Wiem, ale powiem jej to później.
- Taa... ile razy będziesz mi to mówił? - po wypowiedzeniu tych słów wyszła z pokoju i kierowała się do salonu. 
Will poszedł za nią. Obydwoje siedzieli na sofie czekając na swoich partnerów. Emma podeszła do nich, a po chwili obok niej pojawił się Will.
- Chcę ci coś pokazać - powiedziała wyjmując telefon z kieszeni i wyszukując zdjęcia.
Było widać, że Will był zdenerwowany, ale Emma nie potrafiła tego tak po prostu odpuścić. Jest jej przyjaciółką i zawsze mówiły sobie wszystko, więc dlaczego miałaby tego jej nie pokazać, że ją zdradza? Wyszukała zdjęcie i miała już pokazać jej zdjęcie, ale Will szybkim ruchem zabrał jej telefon z ręki.
- Coś się stało? - spytała Jass.
- Oddaj mi ten telefon - powiedziała patrząc na niego z lodowatym wzrokiem.
- Nie. Ona powinna to ode mnie usłyszeć, a nie od ciebie - spojrzał na Emmę.
- O czym wy mówicie? - spojrzała na nich.
Spojrzeli po sobie.
- Nie wiesz kim tak naprawdę jestem - spojrzał na Jasmin.
- Co masz na myśli?
- Powiem ci wszystko, ale przyrzeknij mi, że nie uciekniesz i nikomu tego nie powiesz.
- No dobra. Nikomu nic nie powiem ani nie ucieknę.
- Jestem wampirem - powiedział poważnym tonem.
- J-jak to? - wyjąkała. To przecież nie możliwe.
Spojrzała po nich i zauważyła, że nawet się nie uśmiechnęli. Minę mieli poważną.
- Oni naprawdę nie żartują - pomyślała. 
Usiadł obok niej i wszystko opowiedział ze szczegółami. Jak to się stało, przez kogo.. Po niecałych trzydziestu minutach Emma wstała, ubrała kurtkę po czym wyszła na spotkanie z Lucasem. Doszła tylko do drzwi. Will przerwał rozmowę, dogonił ją i stanął przed nią. Domyślił się gdzie pójdzie.
- Nigdzie nie pójdziesz.
- Muszę. Sam wiesz dlaczego. 
- Wiem, ale nie pozwolę ci na to.
- Na co? - odezwał się Darren.
- Chce uratować mi życie, ale ja nie chcę. 
- O co znów chodzi? - spytała Jass.
Will spojrzał jej w oczy. 
- Nie rób tego. Nie ryzykuj życia. Nie martw się o mnie, poradzę sobie.
- Ale.. - przerwał jej.
- Po prostu tego nie rób. Nie rozumiesz tego? - powiedział już trochę wyższym tonem.
Emma nie chciała stracić już do końca swojej rodziny. Przyjaciół także. 
- No dobrze - powiedziała zrezygnowana. Ale jeśli umrze przez to moja ciocia nie wybaczę ci tego - po wypowiedzeniu tych słów poszła na górę do swojego pokoju. 
Darren poszedł za nią. Will nic nie odpowiedział tylko odprowadził ją wzrokiem. 
- Co się dzieje? - powiedziała zakłopotana Jasmin podchodząc do niego.
- Emma chciała spotkać się z Lucasem, o którym już ci wspomniałem.
- Ale po co?
- Parę dni temu zauroczył jej ciotkę właśnie Lucas i była pod jego wpływem. Miała już ją przemienić, ale ja ją od tego powstrzymałem. Udało mi się ją pokonać, ale wtedy zaczęło to zauroczenie przemijać i wszystko mi powiedziała co chce zrobić i po co ona chciała ją zmienić. Kazała nam uciekać i tak zrobiliśmy. Od tamtej pory mieszka u mnie. Nie może tam wrócić, bo w każdej chwili mogą tam pójść. Teraz Lucas jakiś czas temu zadzwonił do Emmy i powiedział, że jeśli chce odzyskać swoją ciotkę to ma zjawić się o osiemnastej w parku, ale to nie jest zwykłe spotkanie. To przypomina transakcję. Oddajesz komuś swoje pieniądze w zamian za coś. Jej ciocia miałaby zostać wypuszczona na wolność w zamian a to, że Emma się odda mu. Lucas dobrze wiedział co robi. Myślał, że ja pójdę ją uratować, ale wtedy mógłby mnie zabić. 
- Zabić?
- Tak. To tylko dlatego, że wiele razy odmówiłem mu do wstąpienia w jego szeregi. Jak już wiesz on mnie wszystkiego nauczył i nie chciał stracić tak dobrej osoby. Szybko się uczyłem, byłem silny, więc taki mężczyzna jak ja, na pewno by mu się przydał. 
- To jest.. pokręcone.
- No cóż.. takie życie. Trzeba żyć dalej.
- A jeśli cię znajdzie?
Spojrzał jej w oczy.
- To mnie zabije.
- Co masz zamiar zrobić? - spytała z poważnym tonem.
- Nic - odparł.
- Jak to, nic? Will. On cię może zabić!
- A po co mam go szukać, skoro i tak mnie znajdzie wszędzie?!
- Will.. Martwię się o ciebie..
- Wiem, ale się nie martw - przytulił ją. Wszystko będzie dobrze.
- A co z Emmą?
- Będzie musiała jak na razie tu mieszkać. Nie może wrócić do siebie, bo możliwe, że czekają tam na nią i w każdej chwili mogą coś jej zrobić. 
- Rozumiem.
- Mam do ciebie prośbę.
- Jaką? - spytała patrząc na niego.
- Jeśli zauważysz, że ktoś będzie ciebie śledził, często będziesz widziała tą osobę lub ktoś będzie ciebie wypytywał się na ten temat to przysięgnij mi, że nic nie powiesz i nie zrobisz nic głupiego.
- Dobrze, przysięgam.
Will spojrzał na nią po czym ją przytulił. Jasmin mocno wtuliła się w niego. Bardzo się o niego martwiła, ale o Emmę również. Nic jej nie powiedział, że jej coś może grozić. Wolał to zatrzymać dla siebie dlatego ją ostrzegł żeby nie robiła nic głupiego i nie wydała niczego, czego się dowiedziała. Jass domyślała się jak mogą się czuć w tej sytuacji. Usiedli w salonie i kontynuował dalszą opowieść z jego życia.

W pokoju Emmy.
- Emmo, to prawda co powiedział wtedy Will w salonie? - spytał Darren.
- Tak - westchnęła. Chciałam już to wszystko mieć za sobą..
- Domyślam się jak może być ci ciężko w tej sytuacji - podszedł do niej i ją przytulił.
Nic nie mówiła. Trudno było jej z tym wszystkim się pogodzić. Uwierzyć w to.. 
- To nie może być prawda - mówiła przez łzy.
- Wszystko będzie dobrze, pomogę ci.
- Jak? Tutaj zdana jestem tylko na siebie - odsunęła się.
- Może jednak nie? Słuchaj. My wszyscy ci pomożemy i na pewno nie pozwolimy ci zrobić coś głupiego jak to, co chciałaś właśnie zrobić.
- Czyli ratowanie mojej ciotki jest głupie, tak? - kiwnęła głową jakby chciała powiedzieć "Już wystarczająco powiedziałeś" po czym wyszła z pokoju zostawiając go samego. 
Zeszła na dół i kierowała się w kierunku wyjścia.
- A ty gdzie idziesz? - spytał Will.
- Idę się przejść - mówiąc to otworzyła drzwi i wyszła.
Will dogonił ją w mgnieniu oka.
- Nie puszczę cię samą.
- Nie pójdę tam - spojrzała mu w oczy.
- Przyrzekasz?
- Tak.
- Jakoś nie mogę ci uwierzyć. Jasmin pójdzie z tobą.
- Ehh.. - westchnęła.
Will zawołał ją. Po chwili była przy nich.
- Co jest? - spytała.
- Pójdziesz z Emmą na spacer? Bo obawiam się, że zrobi sobie coś głupiego jak pójdzie sama - dokańczając zdanie spojrzał na nią po czym wzrok odwrócił do dziewczyny.
- No dobrze.
- Dzięki - pocałował ją czule.
Dziewczyny wyszły. Will zamknął za nimi drzwi i poszedł na górę sprawdzić co z Darren'em. Drzwi były lekko przymknięte, otworzył je.
- Co jej zrobiłeś?
- Nic - odparł.
- Powiedz prawdę. Widziałem jak była zdenerwowana, więc to napewno twoja sprawka.
- Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy - mówiąc to wyszedł z pokoju.
- Jesteś u mnie w domu, więc mam prawo wiedzieć.
- I tak ci nie powiem.
Darren wyszedł z domu trzaskając ze zdenerwowania drzwiami. Will został sam. Zszedł na dół i usiadł na fotelu pijąc przy tym trunek. 

Dziewczyny wybrały się na spacer po mieście.
- Wiem, że nie dasz za wygraną, ale nie chcę żeby coś ci się stało.
- Wiem. Każdy nie chce, ale to tak naprawdę jest moja jedyna rodzina i nie chcę już nikogo stracić.
- Rozumiem to. 
- Zrobisz coś dla mnie? - zatrzymały się i spojrzała na nią.
- Co takiego?
- Nie powiesz nikomu, że pójdę teraz na to spotkanie, ok?
- Nie. Ja to powiem. Sama wiesz dlaczego.
- Proszę, zrób to dla mnie.
- Przepraszam.. ale tego nie zrobię.
- Jasmin.. - spojrzała na nią.
- Nie zrobię. Sama wiesz, że jak coś postanowię to tak będzie i odwrotu nie ma.
- W takim razie wracaj do Will'a. 
Zerknęła na zegarek. Jest osiemnasta dziesięć. Szybko pobiegła w stronę parku mając nadzieję, że tam jeszcze będą. Jasmin nie mogła nic zrobić. Gdyby ją zatrzymała to pewnie by się jej wyrwała lub zrobiłaby coś innego byle tylko odzyskać swoją ciotkę. Nie czekała an chwili i zadzwoniła do Will'a.
- Tak?
- Słuchaj zanim coś powiesz wysłuchaj mnie. 
- No dobra, ale o co chodzi?
- Emma uciekła. Poszła na to cholerne spotkanie. Nic nie mogłam zrobić, naprawdę. Nie zdążyłam nawet odpowiedzieć jej ani słowa, bo zniknęła mi w mgnieniu oka. 
- Eh.. No dobra, to ty wracaj do domu. Ja się tym zajmę. 
- Nie, to moja przyjaciółka.
- Ale nie chcę byś narażała swoje życie, rozumiesz?
- Ale.. - nie dokończyła, bo jej przerwał.
- Żadne "ale". Nie chcę żeby coś ci się stało. Zrób tak jak mówiłem.
- No dobrze.
Po tych słowach rozłączyła się i wracała do siebie. Will był zły na Emmę, że tak postąpiła. No cóż.. to przecież cała Emma. Wyszedł szybko z domu i kierował się do parku. Gdy dotarł na miejsce, ona już tam była i ci ludzie też. Will wspiął się na pobliskim drzewie i usiadł na jednej z gałęzi. Wsłuchiwał się w to, co mówią. 
- Widać, że nie zależy ci na ciotce. Spóźniłaś się.
- Wiem, przepraszam. Wypuście ją wolno - powiedziała.
- Nie, Emmo.. Nie rób tego. Proszę.. - błagała ją ciocia.
- Muszę - odpowiedziała. Nie chcę żebyś odeszła..
Po jakimś czasie obok Willa pojawił się mężczyzna. 
- Darren? Co ty tu robisz? - spytał.
- To samo co ty - odparł.
- Skąd wiedziałeś, że tu jestem?
- Jasmin mi powiedziała, że Emma chce to zrobić, ale nie sądziłem, że ty tu będziesz. Choć mogłem się domyślić.. Więc jak wygląda sytuacja?
- Jak widzisz wypuszczają jej ciotkę na wolno, a Emma wchodzi na jej miejsce. 
- To co robimy? - spytał obserwując co się dzieje.
- Oni są trochę silniejsi od nas, ale wydaje mi się, że pokonamy ich. 
- Bynajmniej musimy - dokończył Darren. No dobra, więc co najpierw robimy?
- Działamy od razu. Nie możemy tracić czasu. 
- Ok. Więc na trzy skaczemy i zabijamy.
- Dobra.
- Raz, dwa, trzy!
Skoczyli z drzew i stanęli przed Emmą. 
- Mówiłem, żebyś nikogo nie przyprowadzała! - powiedział ze złością Lucas.
- Bo nie przyprowadzałam. Co wy tu robicie? - skierowała się do Darren'a i Will'a.
- Ratujemy ci skórę - powiedział jeden z nich.
- Nie chcę.
- Chcesz, tylko o tym jeszcze nie wiesz. Jeszcze nam za to podziękujesz - uśmiechnął się Will w jej kierunku.
Lucas kazał swoim podopiecznym atakować nieproszonych gości. W pewnym momencie zrobiło się wielkie zamieszanie. Emma podeszła do cioci i ją przytuliła.
- Emmo. Nie rób tego, przyrzeknij mi.
- Ale dlaczego?
- Bo on mnie i tak zabije, a gdy ciebie zdobędzie to wyssie z ciebie całą krew płynącą w twoich żyłach i będziesz martwa. 
- Więc tak czy inaczej obydwie zginiemy?
- Tak - odparła. 
- Dlaczego to robi? - spytała.
- Nie wiem. Ale spytaj się swoich przyjaciół. Może oni wiedzą.
- Dobrze. 
- To uciekaj z stąd, dobrze? - powiedziała głaszcząc jej policzek.
- Nie chcę cię stracić - miała oczy już we łzach.
- Nie płacz. Pomyśl sobie, że wyjechałam z stąd na zawsze.
- Nie potrafię - łzy powoli spływają  jej po policzkach.
- Ale musisz - otarła jej łzy.
- Wydostanę cię z stąd - mówiąc to przetarła do końca łzy i sprawdziła czy ktoś się patrzy w ich stronę.
Wszyscy byli zajęci zabijaniem się nawzajem. Emma jej rozwiązywała sznury, którymi miała związane ręce.
- Co ty robisz? 
- Ratuje ci życie.
Nic nie odpowiedziała. Po rozwiązaniu, wzięła ją za rękę i uciekły. Wróciły do domu. Gdy już dotarły, weszły do środka. 
- Dzięki za ratunek - przytuliła ją.
- Nie ma sprawy.
Bridget spojrzała na nią.
- Poradzą sobie - pocieszyła ją.
- Ale to moja wina.. 
- Nie obwiniaj się za to. Tak naprawdę to wierze ci, że nie kazałaś im tu przychodzić. Oni przyszli ot tak, bo martwili się o ciebie. Na ich miejscu też bym się martwiła. 
Emma nic nie odpowiedziała tylko kiwnęła lekko głową. 
- No dobrze, to ja idę się położyć. Jestem ty wszystkim już wyczerpana. 
- Dobrze.
Bridget poszła do swojej sypialni i położyła się spać. Emma usiadła na sofie i martwiła się o swoich przyjaciół. Wiedziała kim są tak naprawdę i wiedziała, że z taką siłą jaką mają to pokonają ich, ale z tego co wie to Lucas może ich załatwić tak szybko jak pstryknięcie palcem. Minęła jakaś godzina i w pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi. Otworzyła drzwi i jej zmartwienie odeszło w niepamięć. 
- Dobrze, że wam nic nie jest - przytuliła Darren'a, a potem Will'a.
- Yhym - odparł Will.
- Wejdźcie.
Weszli do środka po czym zamknął drzwi.
- Słuchaj. Masz tego więcej nie robić, rozumiesz? - powiedział Will.
- Nie prosiłam o pomoc.
- Dziewczyno wiesz co ty byś zrobiła? Zabiłabyś siebie i jeszcze swoją ciotkę.
- Ale uratowałam ją. 
- Mimo wszystko. Nie powinnaś tego robić. Sam mówiłem ci jakie mogą być tego konsekwencje.
- Gdybyś zauważył, że to moja jedyna rodzina jaką mam postąpiłbyś tak samo! - podniosła głos.
- Dobra, przestańcie się już kłócić - powiedział Darren.
Will tylko prychnął i wyszedł z domu.
- Nie przejmuj się nim. On już taki jest - mówiąc to przytulił ją.
- Czemu inni nie potrafią mnie po prostu zrozumieć? 
- Tego nie wiem, ale ja cię rozumiem. Sam przez to przechodziłem..
- Jak to? - lekko się odsunęła.
- Też musiałem wybierać pomiędzy sobą, a rodziną. 
- I kogo wybrałeś?
- Wiem, to może zabrzmi głupio i dziwnie, ale wybrałem siebie.
- A czemu nie rodzinę? Nie była dla ciebie wszystkim?
- Była, ale to tylko tak z pozoru. Wiesz.. oni byli wampirami i nawet tego nam, swojej rodzinie nie powiedzieli. To wtedy dla mnie było dziwne i trudne do zrozumienia. Po jakimś czasie zdecydowali się, by wyjawić ich sekret, który sam poznałem wcześniej tylko wtedy nie mogłem w to uwierzyć. Gdy oni mi to powiedzieli wtedy zrozumiałem, że to co widziałem było prawdą. Nie chciałem ich znać, więc wyniosłem się z stamtąd. Byli zdziwieni, że nie chcę być taki sam jak oni, ale to mój wybór. Ale jak widzisz i tak jestem taki, jak oni..
- Rozumiem cię - wtuliła się w niego. Mam nadzieję, że taki dzień jak ten, już się nie powtórzy.
- Też mam taką nadzieję, ale tego ci nie obiecuję. Lucas i tak wróci po ciebie, bo najbardziej na tobie mu zależy. Ty jesteś jego rozwiązaniem.